Requiem – John Rutter

Współczesny kompozytor brytyjski, blisko związany z rodziną królewską. Pełni więc podobna rolę, jaką Lully i Campra pełnili przy królach Francji. Jest przykładem tego, jak tradycja żyje. Zarówno w życiu, jak i w sztuce. Bo prawdziwa Tradycja, to Tradycja żywa. Takie ma być przesłanie tej serii. Dlatego tą kompozycją tę serię na ten rok zamknę.

Samo Requiem jest przerwane dwoma psalmami po angielsku. Całość jest inspirowana Mszą Żałobną Gabriela Faurego.

György Ligeti – Requiem

Ligeti czerpał inspirację z twórczości Ockeghema, dlatego omawiając Requiem tego ostatniego omawiałem jakiś czas temu, wzmiankując, że jeszcze do niego wrócę. To właśnie jest ten powrót. Requiem Ligetiego jest fragmentaryczne, nie zawiera Sanctus ani Agnus Dei. Nie nadaje się więc do użytku liturgicznego, nie tylko zresztą z tego powodu. Mimo to jest bardzo ciekawym utworem i wartym zamieszczenia tutaj, właśnie ze względu na nawiązania do Ockeghema. Ockeghem i Ligeti tworzą klamrę spinającą ten gatunek muzyczny i dowodzącą jego żywotności.

Jako ciekawostkę warto zauważyć, że utwór został wykorzystany w Odysei kosmicznej Stanleya Kubricka

Otto Olsson – Requiem

W polskiej wikipedii, w haśle „Requiem” jest dziura między Dworzakiem a Maciejewskim. A jednak i w tym czasie komponowano Msze żałobne. Requiem Ottona Olssona z 1903 jest utworem późnoromantycznym, z dominacją instrumentów smyczkowych. Nie nadaje się do liturgii (z racji zbyt rozbudowanej warstwy instrumentalnej), jest utworem do słuchania. I słucha się go bardzo dobrze. Warto zauważyć, że kompozytor był luteraninem.