Kategoria: MUZYKA
Richard Pachman, Dita Hořínková – Koncerty adwentowe
W pierwszą niedzielę tegorocznego adwentu miałem okazję wysłuchać na Górnym Rynku w Ołomuńcu koncertu adwentowego Richarda Pachmana i Dity Hořínkovej. Koncert ten mnie zachwycił. Niestety nagrania. które zrobiłem komórką nie nadają się do prezentacji ze względu na słabą jakość dźwięku. Dlatego wrzucam tu dwa starsze nagrania z kanału Richarda Pachmana. Niestety, choć też piękne, nie oddają one całego piękna tegorocznego koncertu . Nie ma na nich najnowszych utworów.
Richard Pachman jest ciekawym twórcą plastycznym, muzycznym, literackim i teatralnym, zwracającym szczególną uwagę na duchowy wymiar kultury. Jego twórczość jest wybitnie chrześcijańska, a jeśli chodzi o konkretny nurt, to sytuuje się w szeroko rozumianym spectrum husytyzmu. Można w niej odnaleźć liczne odwołania do Husa i Komeńskiego. Bogate sięganie do tekstów łacińskich wskazuje z kolei na szerokie otwarcie również na katolicyzm.
Kandráčovci – Kolędy słowackie
Requiem – John Rutter
Współczesny kompozytor brytyjski, blisko związany z rodziną królewską. Pełni więc podobna rolę, jaką Lully i Campra pełnili przy królach Francji. Jest przykładem tego, jak tradycja żyje. Zarówno w życiu, jak i w sztuce. Bo prawdziwa Tradycja, to Tradycja żywa. Takie ma być przesłanie tej serii. Dlatego tą kompozycją tę serię na ten rok zamknę.
Samo Requiem jest przerwane dwoma psalmami po angielsku. Całość jest inspirowana Mszą Żałobną Gabriela Faurego.
György Ligeti – Requiem
Ligeti czerpał inspirację z twórczości Ockeghema, dlatego omawiając Requiem tego ostatniego omawiałem jakiś czas temu, wzmiankując, że jeszcze do niego wrócę. To właśnie jest ten powrót. Requiem Ligetiego jest fragmentaryczne, nie zawiera Sanctus ani Agnus Dei. Nie nadaje się więc do użytku liturgicznego, nie tylko zresztą z tego powodu. Mimo to jest bardzo ciekawym utworem i wartym zamieszczenia tutaj, właśnie ze względu na nawiązania do Ockeghema. Ockeghem i Ligeti tworzą klamrę spinającą ten gatunek muzyczny i dowodzącą jego żywotności.
Jako ciekawostkę warto zauważyć, że utwór został wykorzystany w Odysei kosmicznej Stanleya Kubricka
Heinrich Ignaz Franz von Biber – Requiem
A więc nadal nadrabiam barok. Ten czesko-niemiecki kompozytor to kwintesencja baroku. Należy do tych, którzy skomponowali dwie Msze żałobne. Dość mocno instrumentalne, jak na barok. Za to zgodnie z epoką kameralne.
François Joseph Gossec – Requiem
Pierwsze Requiem typowo klasycystyczne. Jedna z inspiracji dla Mozarta. Przy Camprze napisałem, że długo żył. Gossec żył jeszcze dłużej. Co ciekawe, był sztandarowym kompozytorem Francji porewolucyjnej. Ale nie należy go z tego powodu odrzucać. Twórcy rzadko bywają kryształowi.
André Campra – Requiem
Stanowczo za mało w tej mojej serii jak dotąd baroku. Trzeba nadrobić. To i nadrabiam. Kompozytor znany głónie z oper. Długo żył.
Otto Olsson – Requiem
W polskiej wikipedii, w haśle „Requiem” jest dziura między Dworzakiem a Maciejewskim. A jednak i w tym czasie komponowano Msze żałobne. Requiem Ottona Olssona z 1903 jest utworem późnoromantycznym, z dominacją instrumentów smyczkowych. Nie nadaje się do liturgii (z racji zbyt rozbudowanej warstwy instrumentalnej), jest utworem do słuchania. I słucha się go bardzo dobrze. Warto zauważyć, że kompozytor był luteraninem.
Camille Saint Saëns – Requiem
Późnoromantyczne Requiem, potencjalnie liturgiczne. Jest bowiem po pierwsze dość krótkie, a po drugie akomponawne wyłącznie organami. Może wynikać to z faktu, że kompozytor był przez wiele lat organistą w kościołach.