Bracia, patrzcie jeno, jak niebo goreje! Znać, że coś dziwnego w Betlejem się dzieje. Rzućmy budy, warty, stada; Niechaj nimi Pan Bóg włada, A my do Betlejem, a my do Betlejem, Do Betlejem.
Patrzcie, jak tam gwiazda światłem swoim miga, Pewnie dla uczczenia Pana swego ściga. Krokiem śmiałym i wesołym Śpieszmy i uderzmy czołem Przed Panem w Betlejem, przed Panem w Betlejem, W Betlejem.
Wszakże powiedziałem, że cuda ujrzymy: Dziecię, Boga świata, w żłobie zobaczymy. Patrzcie, jak biednie okryte W żłobie Panię znakomite W szopie przy Betlejem, w szopie przy Betlejem, Przy Betlejem.
Jak prorok powiedział: „Panna zrodzi Syna, Dla ludu całego szczęśliwa nowina”. Nam zaś radość w tej tu chwili, Gdyśmy Pana zobaczyli W szopie przy Betlejem, w szopie przy Betlejem, Przy Betlejem.
Betlejem miasteczko w Judzie sławnym będzie, Pamiętnym się stanie w tym kraju i wszędzie; Ucieszmy się więc, ziomkowie, Pana tegoż już uczniowie, W szopie przy Betlejem, w szopie przy Betlejem, Przy Betlejem.
Obchodząc pamiątkę odwiedzin pasterzy, Każdy czciciel Boga, co w Chrystusa wierzy, Niech się cieszy i raduje, Że Zbawcę swego znajduje W szopie przy Betlejem, w szopie przy Betlejem,
Bóg się rodzi, moc truchleje, Pan niebiosów obnażony! Ogień krzepnie, blask ciemnieje, Ma granice Nieskończony: Wzgardzony, okryty chwałą, Śmiertelny Król nad wiekami.
A Słowo ciałem się stało, i mieszkało między nami.
Cóż masz, niebo, nad ziemiany? Bóg porzucił szczęście swoje, Wszedł między lud ukochany, Dzieląc z nim trudy i znoje, Niemało cierpiał, niemało, Żeśmy byli winni sami,
A Słowo ciałem się stało, i mieszkało między nami.
W nędznej szopie urodzony, Żłób Mu za kolebkę dano! Cóż jest, czym był otoczony? Bydło, pasterze i siano. Ubodzy, was to spotkało, Witać Go przed bogaczami,
A Słowo ciałem się stało, i mieszkało między nami.
Potem i króle widziani, Cisną się między prostotą, Niosąc dary Panu w dani: Mirrę, kadzidło i złoto. Bóstwo to razem zmieszało, Z wieśniaczymi ofiarami,
A Słowo ciałem się stało, i mieszkało między nami.
Podnieś rękę, Boże Dziecię, Błogosław ojczyznę miłą, W dobrych radach, w dobrym bycie, Wspieraj jej siłę swą siłą, Dom nasz i majętność całą, I wszystkie wioski z miastami,
1. Bóg się rodzi, gwiazda wschodzi, Trzej królowie od Wschodu Tu z darami, ofiarami, Każdy swego narodu, Do Betleem, gdzie złożony, Z Panny Chrystus narodzony, Jadą z licznymi dwory.
2. Murzynowie, Arabowie, Z Tarsu to są Królowie, Nauczeni, oświeceni, Ci święci trzej magowie. Przez proroka Balaama, Co potwierdza gwiazda sama Prowadząca do szopy.
3. Nie leniwi, lecz skwapliwi, Swoje kraje rzucają, A w te strony swe korony W szopie Panu składają; Jeruzalem nawiedzając I Heroda się pytając, Gdzie Król Chrystus narodzon.
4. Heród wita, królów pyta, Co to za król na świecie, obiecany i przysłany, w którym judzkim powiecie? Na co rzekną, że Prorocy O anielskiej Jego mocy piszą z Ducha Świętego.
5. Pozdrowiwszy, nawiedziwszy Jeruzalem żegnają. A bez zwłoki śpieszne kroki do Betleem zdążają, Melchior i z Baltazarem, Kacper z znacznym złota darem w szopie raczą Chrystusa.
6. Lubo w żłobie, jednak sobie Dziecię Boga szacują, Otworzywszy skarb, złożywszy wonność, mirę darują; A w najczystszej Panny ręce, Matki Bożej, swej Panience Wdzięczne dary złożyli.
7. Złoto Pana, a kapłana kadzidło oznaczało, Mirra znakiem, mękę smakiem w darach tych wyrażało: Co Królowie gdy oddali, Pana w żłobie pożegnali, Boga Matkę Maryę.
8. Więc w krainę w swą dziedzinę święci śpieszą Panowie, a w spocznieniu i zaśnieniu z nieba stają posłowie świętych królów proste drogi, rozkazując w domu progi inszym wracać gościńcem.
9. I tak święci w łaskę wzięci od Pana wcielonego, przy radości, wesołości dla nas narodzonego, wierni będąc wyznawali że Bóg zrodzon ogłaszali aby zbawił narody.
10. I my dary, z serc ofiary dajmy Panu z Królami, Miłość w złocie, zapach w cnocie, mirrę gorzką i z nami, Prosząc Pana poznanego, Boga w żłobie złożonego,
1. Ach witajże, pożądana Perło droga z nieba. Gdy cały świat upragniony Anielskiego chleba, W ciele ludzkiem Bóg jest skryty, Na pokarm ludziom obfity; Ciałem karmi, Krwią napoi, By człowieka w chwale Swojej Między wybranymi policzył.
2. Nie dośćże to, Boskie Dziecię żeś na świecie z nami? Ale jeszcze zimno cierpisz między bydlętami? Malusieńki Jezu w żłobie, Co za wielka miłość w Tobie! Czyliż nie są wielkie dziwy W ciele ludzkiem Bóg Prawdziwy, Przyszedł na zbawienie człowieka!
3. O miłości niepojęta, jakżeś wielka była, Iżeś się tu z niebieskiego tronu sprowadziła, A to do pustej szopiny, O niesłychane nowiny! Ach, pokorny Baraneczku, Twój odpoczynek w żłóbeczku Z dalekiej podróży niebieskiej.
4. Panna czysta, gdy powiła, całuje członeczki, Nakarmiwszy Go piersiami, przywiera powieczki; Józef Go siankiem okrywa, Marya kołysząc śpiewa: Lulaj, o moje kochanie, Synu mój, Stwórco i Panie, Lulajcie pieszczoty serdeczne.
5. Dla czegoż tak ostre życie Zbawiciel zaczyna? Złości nasze zawiniły, cóż winna Dziecina? Uważ przeto każdy wierny, Jak wielce Bóg miłosierny Odżałował Syna Swego, By krew przelał dla grzesznego Człowieka, by wiecznie nie zginął.
6. Niech Ci Jezu, będą dzięki za Twe narodzenie, Bo przez nie zacząłeś nasze sprawować zbawienie: Miłość, która to sprawiła, Iż Cię do nas sprowadziła, Niech swą iskrą nas zapali, Abyśmy Cię miłowali