
Ludu, mój ludu -STANISŁAW SOYKA
Ludu, mój ludu, cóżem ci uczynił?
W czymem zasmucił albo w czym zawinił?
Jam cię wyzwolił z mocy faraona,
A tyś przyrządził krzyż na me ramiona.
Ludu, mój ludu, cóżem ci uczynił?
W czymem zasmucił albo w czym zawinił?
Jam cię wprowadził w kraj miodem płynący.
Tyś Mi zgotował śmierci znak hańbiący.
Ludu, mój ludu, cóżem ci uczynił?
W czymem zasmucił albo w czym zawinił?
Jam ciebie szczepił, winnico wybrana,
A tyś Mnie octem poił, swego Pana.
Ludu, mój ludu, cóżem ci uczynił?
W czymem zasmucił albo w czym zawinił?
Jam dla cię spuszczał na Egipt karanie,
A tyś Mnie wydał na ubiczowanie.
Ludu, mój ludu, cóżem ci uczynił?
W czymem zasmucił albo w czym zawinił?
Jam faraona dał w odmęt bałwanów,
A tyś Mnie wydał książętom kapłanów.
Ludu, mój ludu, cóżem ci uczynił?
W czymem zasmucił albo w czym zawinił?
Morzem otworzył, byś szedł suchą nogą,
A tyś Mi włócznią bok otworzył srogą.
Ludu, mój ludu, cóżem ci uczynił?
W czymem zasmucił albo w czym zawinił?
Jam ci był wodzem w kolumnie obłoku.
Tyś Mnie wiódł słuchać Piłata wyroku.
Ludu, mój ludu, cóżem ci uczynił?
W czymem zasmucił albo w czym zawinił?
Jam ciebie karmił manny rozkoszami.
Tyś Mi odpłacił policzkowaniami.
Ludu, mój ludu, cóżem ci uczynił?
W czymem zasmucił albo w czym zawinił?
Jam ci ze skały dobył wodę zdrową,
A tyś Mnie poił goryczą żółciową.
Ludu, mój ludu, cóżem ci uczynił?
W czymem zasmucił albo w czym zawinił?
Jam dał, że zbici Chanaan królowie,
A ty zaś trzciną biłeś Mnie po głowie.
Ludu, mój ludu, cóżem ci uczynił?
W czymem zasmucił albo w czym zawinił?
Jam ci dał berło Judzie powierzone,
A tyś Mi wtłoczył cierniową koronę.
Ludu, mój ludu, cóżem ci uczynił?
W czymem zasmucił albo w czym zawinił?
Jam cię wywyższył między narodami.
Tyś Mnie na krzyżu podwyższył z łotrami.
Nabożeństwo do Cierpiącego Jezusa na Wielki Piątek [1855 r.]
za: św. Alfons Maria Liguori, Nabożeństwo do Cierpiącego Jezusa na każdy dzień tygodnia a mianowicie na Wielki Tydzień, Poznań 1855.
MODLITWA (którą można odmawiać przed i po każdem rozmyślaniu następującem.)
V. Najsłodszy Jezu! na modlitwie w Ogrojcu oliwnym, krwawym potem oblany, konający i śmiertelnym ogarniony smutkiem: zmiłuj się nad nami!
R. Zmiłuj się nad nami Panie, zmiłuj się nad nami.
V. Najsłodszy Jezu! zdradzony pocałowaniem Judasza i wydany nieprzyjaciołom Twoim, przez nich porwany, związany i od uczniów Twoich opuszczony: zmiłuj się nad nami!
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! przez sąd żydowski winnym śmierci uznany i oczy mając zawiązane, policzkowany, zeplwany, wyszydzony: zmiłuj się nad nami!
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! jako złoczyńca do Piłata wiedziony, wzgardzony od Heroda i za szalonego poczytany: zmiłuj się nad nami!
R. Zmiłuj się pad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! z szat obnażony, do słupa przywiązany i okrutnie biczowany: zmiłuj się nad nami.
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! cierniem koronowany, płaszczem szkarłatnym okryty, policzkowany, a królem żydowskim na urągowisko obwołany: zmiłuj się nad nami.
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! przez Żydów odrzucony, niżej Barrabasza poczytany, niesprawiedliwie przez Piłata na śmierć krzyżową skazany: zmiłuj się nad nami.
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! krzyżem obciążony, i jak niewinny baranek na śmierć prowadzony: zmiłuj się nad nami.
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! między dwoma łotrami do krzyża przybity, wyśmiany i bluźniony: przez tray godziny w najsroższych mękach konający: zmiłuj się nad nami.
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! umierający na krzyżu, włócznią wobec Najświętszej Matki Twojćj przeszyty, z boku Twojego krew szafujący i wodę: zmiłuj się nad nami.
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! zdjęty z krzyża i na rękach zbolałej Matki Twojej złożony: zmiłuj się nad nami.
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! wszystek poraniony i z zachowanemi pięciu ran bliznami do grobu złożony: zmiłuj się nad nami.
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Prawdziwie choroby nasze On nosił.
R. I boleści nasze wziął na Siebie.
Módlmy się.
O Boże, któryś chciał dla odkupienia świata narodzić się, być obrzezanym, od Żydów potępionym, Judasza zdradzieckim pocałowaniem wydanym, skrępowanym, wiedzionym na ofiarę jako niewinny baranek, sromotnie do Annasza, Kaifasza, Piłata i Heroda oprowadzanym, przez fałszywych świadków oskarżonym, rózgami sieczonym, policzkowanym, uplwanym, wyśmianym, cierniem ukoronowanym, trzciną uderzonym, z szat obnażonym, trzema gwoźdźmi do krzyża przybitym i podwyższonym, ze złoczyńcami poczytanym, pojonym żółcią i octem i włócznią przeszytym. O Panie! przez te święte boleści które ja niegodny czczę i uwielbiam — przez najświętszy krzyż; i śmierć Twoje, wybaw mnie od piekła, a racz mnie w miłosierdziu Twojem doprowadzić tam, gdzieś dobrego łotra z Tobą ukrzyżowanego domieścił — który żyjesz i królujesz i Ojcem i Duchem Świętym, po wszystkie wieki wieków Amen.
Tak się spodziewam, daj niech się tak stanie.
PIĄTEK.
Jezus skazany idzie na górę Kalwaryi.
1. W końcu Piłat, tyle razy głośno uznawszy Jezusa niewinnym, skazuje Go na śmierć krzyżową lękając się łaski cesarza utracić. O mój najniewinniejszy Zbawicielu, woła Ś. Bernard z boleścią, „jakiejże się zbrodni dopuściłeś, iż Cię na śmierć skazano!” (Quid fecisti innocentessime Salvator; ut sic judicaris? Peccatum tuum est amor tuus.) Ach wiem, mówi daléj, zbrodnia Twoja, to miłość Twoja, ta nieograniczona miłość dla nas; ona Cię to raczej niź Piłat na śmierć posyła. Czytają niecny wyrok; Jezus słucha go i z uległością przyjmuje, poddając się woli Przedwiecznego Ojca Swego, który chce aby umarł na krzyżu za grzechy nasze. „Sam się poniżył” mówi Apostoł, „stawszy się posłusznym aż do śmierci, a śmierci krzyżowej” (Humiliavit semetipsum, factus est obediens usque ad mortem, mortem autem crucis. Phil. II.8). Niewinny Jezu mój, przyjmujesz śmierć dla miłości ku mnie i ja nędzny grzesznik dla miłości Twojej chcę umrzeć kiedy Ty zechcesz i jaką zechcesz śmiercią. Zaledwo odczytano wyrok, porywają ze wściekłością niewinnego baranka Bożego; przyoblekają Go w Jego szatę i nieść mu każą krzyż, na prędce z dwóch sztuk drzewa zbity. Jezus nie czekał aby Go nań włożono, sam go oborącz chwyta, całuje, a biorąc go na zranione i skrwawione ramiona mówi: pójdź ukochany krzyżu. Szukałem Cię przez lat trzydzieści trzy, chcąc na Tobie umrzeć dla miłości drogich owieczek moich. O Jezu mój cóź więcej mogłeś uczynić aby mnie do kochania Cię zniewolić? Gdyby sługa mój, ofiarował się tylko, umrzeć za mnie, pewnie zjednałby sobie całe serce moje; jakżeż mogłem żyć tak długo niekochając Ciebie, a wiedząc żeś umarł dla zgładzenia grzechów moich, jedyny i wszechmocny Panie mój. O najwyższe dobro moje kocham Cię! i dla tego że Cię kocham żałuję, żem Cię Boga mego obraził.
2. Już skazani wychodzą z Sądu i udają się na miejsce śmierci. Idzie pośród nich król Nieba, niosąc krzyż Sobie. (Et bajulans sibi crucem. Joan. XIX.17). O Serafiny, oto Pan wasz idzie na ukrzyżowanie, wynijdźcie z raju towarzyszyć mu. Oh jakiż to widok! Bóg ma być za ludzi ukrzyżowanym! Duszo moja patrz! oto Zbawiciel twój idzie na śmierć. Patrz jako idzie ze zwieszona głową, chwiejącemi się nogami. Okryty ranami i krwią oblany; z wieńcem cierniowym na skroniach, z ciężkiem na ramionach drzewem! O Boże! z taką męką postępuje, że za każdym krokiem umierać się zdaje. O Baranku Boży, dokąd idziesz? — Chcę umrzeć za Ciebie mówi: po mojej śmierci pamiętaj jak Cię ukochałem. Niech to wspomnienie rozgrzewa Cię miłością dla mnie.
MODLITWA.
O mój Odkupicielu, jak mogłem dotąd być tak niewdzięcznym za miłość Twoją! O przeklęte grzechy, wyście to napełniły goryczą serce, które mnie tak ukochało, serce Boga mojego. Wyrzucam sobie o Jezu mój boleść, jaka Ci zadałem; dziękuję Ci że tak na mnie cierpliwie czekasz i kocham Cię. Miłuje Cię z całej duszy i Ciebie tylko jedynie miłować pragnę. Ach! wyraź mi na zawsze w sercu pamięć miłości Twojej ku mnie, abym Cię już niezapomniał kochać. — Jezus Chrystus wstępując na Kalwarya, woła nas za sobą. Tak Panie mój niewinny, pokazujesz mi drogę krzyżem obciążony. Oh! już niechcę Cię więcej opuszczać. Daj mi krzyż jaki Ci się podoba, wezmę go na siebie i chcę do śmierci dźwigać go za Tobą. Chcę umrzeć z Tobą boś Ty za mnie umarł. Każesz mi abym Cię kochał, i ja też niczego więcej nie pragnę tylko Cię kochać. Jezu mój jesteś i będziesz zawsze jedynym celem miłości mojej, daj mi abym Ci wiernym był do końca. Maryo nadziejo moja proś za mną Jezusa.
http://www.laudate.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=4691&Itemid=53
Nabożeństwo do Cierpiącego Jezusa na Wielki Czwartek [1855 r.]
za: św. Alfons Maria Liguori, Nabożeństwo do Cierpiącego Jezusa na każdy dzień tygodnia a mianowicie na Wielki Tydzień, Poznań 1855.
MODLITWA (którą można odmawiać przed i po każdem rozmyślaniu następującem.)
V. Najsłodszy Jezu! na modlitwie w Ogrojcu oliwnym, krwawym potem oblany, konający i śmiertelnym ogarniony smutkiem: zmiłuj się nad nami!
R. Zmiłuj się nad nami Panie, zmiłuj się nad nami.
V. Najsłodszy Jezu! zdradzony pocałowaniem Judasza i wydany nieprzyjaciołom Twoim, przez nich porwany, związany i od uczniów Twoich opuszczony: zmiłuj się nad nami!
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! przez sąd żydowski winnym śmierci uznany i oczy mając zawiązane, policzkowany, zeplwany, wyszydzony: zmiłuj się nad nami!
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! jako złoczyńca do Piłata wiedziony, wzgardzony od Heroda i za szalonego poczytany: zmiłuj się nad nami!
R. Zmiłuj się pad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! z szat obnażony, do słupa przywiązany i okrutnie biczowany: zmiłuj się nad nami.
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! cierniem koronowany, płaszczem szkarłatnym okryty, policzkowany, a królem żydowskim na urągowisko obwołany: zmiłuj się nad nami.
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! przez Żydów odrzucony, niżej Barrabasza poczytany, niesprawiedliwie przez Piłata na śmierć krzyżową skazany: zmiłuj się nad nami.
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! krzyżem obciążony, i jak niewinny baranek na śmierć prowadzony: zmiłuj się nad nami.
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! między dwoma łotrami do krzyża przybity, wyśmiany i bluźniony: przez tray godziny w najsroższych mękach konający: zmiłuj się nad nami.
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! umierający na krzyżu, włócznią wobec Najświętszej Matki Twojćj przeszyty, z boku Twojego krew szafujący i wodę: zmiłuj się nad nami.
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! zdjęty z krzyża i na rękach zbolałej Matki Twojej złożony: zmiłuj się nad nami.
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! wszystek poraniony i z zachowanemi pięciu ran bliznami do grobu złożony: zmiłuj się nad nami.
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Prawdziwie choroby nasze On nosił.
R. I boleści nasze wziął na Siebie.
Módlmy się.
O Boże, któryś chciał dla odkupienia świata narodzić się, być obrzezanym, od Żydów potępionym, Judasza zdradzieckim pocałowaniem wydanym, skrępowanym, wiedzionym na ofiarę jako niewinny baranek, sromotnie do Annasza, Kaifasza, Piłata i Heroda oprowadzanym, przez fałszywych świadków oskarżonym, rózgami sieczonym, policzkowanym, uplwanym, wyśmianym, cierniem ukoronowanym, trzciną uderzonym, z szat obnażonym, trzema gwoźdźmi do krzyża przybitym i podwyższonym, ze złoczyńcami poczytanym, pojonym żółcią i octem i włócznią przeszytym. O Panie! przez te święte boleści które ja niegodny czczę i uwielbiam — przez najświętszy krzyż; i śmierć Twoje, wybaw mnie od piekła, a racz mnie w miłosierdziu Twojem doprowadzić tam, gdzieś dobrego łotra z Tobą ukrzyżowanego domieścił — który żyjesz i królujesz i Ojcem i Duchem Świętym, po wszystkie wieki wieków Amen.
Tak się spodziewam, daj niech się tak stanie.
CZWARTEK.
Cierniem koronowanie — i Ecce Homo.
1. Nie przestając na barbarzyńskiém ubiczowaniu Najświętszego Ciała Chrystusa Pana, poczęły jeszcze nędzne okrutniki, za poduszczeniem szatańskiem i Żydów, szydzić i naigrawać się z Niego. Za króla go przebrali, zarzucili mu na ramiona stary łachman purpurowy, niby płaszcz królewski, za berło dali mu w rękę trzcinę, a na głowę, za koronę, wieniec cierniowy. Aby mu zaś ta korona, nie tylko na urągowisko była, ale i na mękę — „uderzali go trzciną po głowie, aby się w kość ciernia wbijały!” (Aceeperunt arundinem, et pereutiebant caput ejus. Math. XXVII.30). Tak, iż według Ś. Piotra Damiana, ciernie dosięgały do mózgu, a krew tak obficie z ran płynęła, że nią włosy Zbawicielowe, oczy i twarz cała zbroczone były — jak to sam Chrystus Pan, świętej Brygicie objawił. To więc cierniem ukoronowanie najboleśniejszem było i najdłuższem Jego męki cierpieniem, bo trwało aż do śmierci, i gwałtownie się za każdém w głowę lub w cierń uderzeniem, powiększało.
MODLITWA.
Niewdzięczne ciernie! taką zadajecie mękę Stwórcy waszemu! Lecz co mówię? nie ciernie to, ale ty duszo moja, zraniłaś głowę Pana Twego niegodziwemi myślami! Drogi mój Jezu! Królem jesteś Nieba, a dopuszczasz aby Cię królem wzgardy i boleści czyniono! Do tegoż Cię miłość dla owieczek Twoich przywodzi! O Boże mój, kocham Cię! ale niestety! dopokąd żyję, mogę Cię jeszcze odstąpić — mogę Cię niekochać, jak to dawniej bywało. Jezu mój! jeżeli w Twojej wszechwiedzy przeglądasz, iżbym Cię znowu miał obrażać, i do dawnych grzechów powrócić, daj mi teraz umrzeć! teraz, gdy ufam, że w łasce jestem u Ciebie. Zachowaj mnie Panie, abym Cię kiedy jeszcze utracić miał! Zasłużyłbym wprawdzie za grzechy moje na tę najstraszniejszą karę, ale mógłżebym na nowo zapomnieć o Tobie! Nie — Jezu mój! nie chcę Cię już więcej nigdy utracić!
2. Zgraja oprawców, niedosyć jeszcze mając i na okrutném ukoronowaniu Jezusa Pana, podwoiła ku szatańskiéj zabawie swojej, obelgi i urągania, „kłaniając się przed nim, naigrawali go mówiąc: bądź pozdrowion Królu Żydowski. A plując nań, dawali mu policzki” (Et genuflexi ante eum, illudebant ei dicentes: Ave Rex Judaeoram. Et exspuentes in eum, dabant ei alapes. Math. XXVII.29, Joan. XIX.3 ), i lżyli go zuchwale pogardliwymi słowy i szyderstwy. — O najsłodszy mój Panie! do jakiegoś Cię stanu miłość Twa przywiodła! O Boże! gdyby kto przechodząc mimo, spostrzegł był człowieka tak zeszpeconego, w łachmanie czerwonym, z takiem berłem w ręku, i z taka na głowie koroną, wyśmiewanego i potrącanego od nikczemnej tłuszczy — za kogoby go poczytał, jeżeli nie za człowieka od
czci odsądzonego, i za największego zbrodniarza? — Oto Syn Boży — stał się urągowiskiem Jerozolimy.
MODLITWA.
Ach! Jezu mój, gdy spojrzę na Ciało Twoje, krew tylko widzę i rany, gdy wnijdę do serca Twego, ucisk w niem tylko i gorycz znajduję — boleść i śmiertelne konanie. Ach Boże mój! któżby się mógł tak bardzo poniżyć i tyle dla nędznego człowieka wycierpieć, jedno Ty Panie, nieogarniona dobroci! Iż Bogiem jesteś, po Bożemu kochasz. Te rany Twoje, znakami są miłości Twojej ku nam. Oh! gdyby wszyscy ludzie rozmyślali jakim Cię o Jezu, na widowisko boleści i hańby całej Jerozolimie stawiono, mogłyżby wtedy serca oprzeć się gorącej ku Tobie miłości! Panie kocham Cię i Tobie się cały oddaję. Ofiaruje Ci krew i iycie moje. Gotów jestem cierpieć i umrzeć dla przypodobania się Tobie. Czegóż mógłbym odmówić Tobie, któryś krew i życie wydał za mnie? Przyjmij ofiarę nędznego grzesznika, który Cię teraz z całego serca miłuje.
3. Jezusa znów odprowadzono do Piłata, który z wysokiego ganku okazał go ludowi, wołając: Oto człowiek! (Ecce homo. Joan XIX.5) jakby mówił: Oto człowiek któregoście przed sąd mój stawili, oskarżając Go iż sobie prawo do królestwa rości: teraz nie macie już powodu obawiania się Go — patrzcie na dzieło wasze — zaledwie mu tchnienie życia zostało — dajcie mu już umrzeć spokojnie. Nie przymuszajcie mnie, abym niewinnego potępił. — Ale Żydzi, na zgubę Jego zawzięci, już byli w szaleństwie swojém wołali: „Krew Jego na nas i na syny nasze” (Sangnis ejus super nos Math. XXVII.25) teraz jeszcze wrzeszcząc wołają: Ukrzyżuj Go — Ukrzyżuj Go — strać — strać — ukrzyżuj Go. (Crucifige, crucifige eum…. tolle, tolle; crucifige eum. Joan. XIX.6,15.) Kiedy Piłat, z ganku Jezusa ludowi pokazał, Ojciec przedwieczny z wysokości Niebios wskazywał nam Syna Swego, podobnież mówiąc do nas: Oto człowiek — któregom wam obiecał za Odkupiciela, i któregoście tak długo czekali. To syn mój jedyny w którym sobie upodobałem, a który dla waszej miłości stał się człowiekiem boleści i wzgardy nad wszystkich cierpiących i wzgardzonych. Ach! wpatruj się w Niego i twoje oddaj mu serce!
MODLITWA.
O Boże mój! patrzę na Syna Twego, i kocham Go. Ale spojrzyj i Ty na Niego Panie i przez zasługi, boleści Jego i uniżenia, odpuść mi grzechy moje! niech krew Jego na nas padnie! Niech krew Boga-człowieka,
Syna Twojego spłynie na dusze nasze i zjedna nam miłosierdzie Twoje. Żałuję żem Cię dobroci nieskończona obraził i z całego Cię serca miłuję. Ale znasz słabość moje, wspomóż mnie Panie i zmiłuj się nademną. Maryo! nadziejo moja, przyczyń się za mną do Jezusa.
http://www.laudate.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=4679&Itemid=53
Obrzędy Wielkiego Czwartku w Nadzwyczajnej Formie Rytu Rzymskiego
Nabożeństwo do Cierpiącego Jezusa na Wielką Środę [1855 r.]
za: św. Alfons Maria Liguori, Nabożeństwo do Cierpiącego Jezusa na każdy dzień tygodnia a mianowicie na Wielki Tydzień, Poznań 1855.
MODLITWA (którą można odmawiać przed i po każdem rozmyślaniu następującem.)
V. Najsłodszy Jezu! na modlitwie w Ogrojcu oliwnym, krwawym potem oblany, konający i śmiertelnym ogarniony smutkiem: zmiłuj się nad nami!
R. Zmiłuj się nad nami Panie, zmiłuj się nad nami.
V. Najsłodszy Jezu! zdradzony pocałowaniem Judasza i wydany nieprzyjaciołom Twoim, przez nich porwany, związany i od uczniów Twoich opuszczony: zmiłuj się nad nami!
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! przez sąd żydowski winnym śmierci uznany i oczy mając zawiązane, policzkowany, zeplwany, wyszydzony: zmiłuj się nad nami!
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! jako złoczyńca do Piłata wiedziony, wzgardzony od Heroda i za szalonego poczytany: zmiłuj się nad nami!
R. Zmiłuj się pad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! z szat obnażony, do słupa przywiązany i okrutnie biczowany: zmiłuj się nad nami.
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! cierniem koronowany, płaszczem szkarłatnym okryty, policzkowany, a królem żydowskim na urągowisko obwołany: zmiłuj się nad nami.
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! przez Żydów odrzucony, niżej Barrabasza poczytany, niesprawiedliwie przez Piłata na śmierć krzyżową skazany: zmiłuj się nad nami.
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! krzyżem obciążony, i jak niewinny baranek na śmierć prowadzony: zmiłuj się nad nami.
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! między dwoma łotrami do krzyża przybity, wyśmiany i bluźniony: przez tray godziny w najsroższych mękach konający: zmiłuj się nad nami.
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! umierający na krzyżu, włócznią wobec Najświętszej Matki Twojćj przeszyty, z boku Twojego krew szafujący i wodę: zmiłuj się nad nami.
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! zdjęty z krzyża i na rękach zbolałej Matki Twojej złożony: zmiłuj się nad nami.
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! wszystek poraniony i z zachowanemi pięciu ran bliznami do grobu złożony: zmiłuj się nad nami.
R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Prawdziwie choroby nasze On nosił.
R. I boleści nasze wziął na Siebie.
Módlmy się.
O Boże, któryś chciał dla odkupienia świata narodzić się, być obrzezanym, od Żydów potępionym, Judasza zdradzieckim pocałowaniem wydanym, skrępowanym, wiedzionym na ofiarę jako niewinny baranek, sromotnie do Annasza, Kaifasza, Piłata i Heroda oprowadzanym, przez fałszywych świadków oskarżonym, rózgami sieczonym, policzkowanym, uplwanym, wyśmianym, cierniem ukoronowanym, trzciną uderzonym, z szat obnażonym, trzema gwoźdźmi do krzyża przybitym i podwyższonym, ze złoczyńcami poczytanym, pojonym żółcią i octem i włócznią przeszytym. O Panie! przez te święte boleści które ja niegodny czczę i uwielbiam — przez najświętszy krzyż; i śmierć Twoje, wybaw mnie od piekła, a racz mnie w miłosierdziu Twojem doprowadzić tam, gdzieś dobrego łotra z Tobą ukrzyżowanego domieścił — który żyjesz i królujesz i Ojcem i Duchem Świętym, po wszystkie wieki wieków Amen.
Tak się spodziewam, daj niech się tak stanie.
ŚRODA.
Biczowanie Jezusa Chrystusa.
1. Piłat widząc, że Żydzi zażarci, śmierci Jezusa żądają, skazuje Go na biczowanie. „Wtenczas Piłat wziął Jezusa i ubiczował (Tunc ergo apprehendit Pilatus Jesum et flagellavit. Joan. XIX. 1) Ten niesprawiedliwy Sędzia chciał tym sposobem zaspokoić nieprzyjaciół Jego, ale skutkiem wyroku tego, był nadmiar boleści dla Jezusa: bo Żydzi spostrzegłszy że Piłat uwolnić go miał po tej męce, jako im był powiedział: „ukarze go i wypuszczę” (Corripiam ergo illuin et dimittam. Luc. XXIII. 22), co złość siepaczy podwoiło, biczowali go tak silnie jakoby chcieli aby pod razami ich skonał. Wejdź duszo moja do pretoryura Piłata, które w dniu onym uczyniono straszną widownią wzgardy i zniewag Odkupiciela; patrz jak tam przywiedziony Jezus, według objawień Ś. Brygidy, sam szaty z siebie zwleka, jako całuje słup biczowania swego, aby ztąd ludzie poznali, z jaką radością podejmuje za nich najsroższe męki, i jaką ich miłością ukochał. Patrz jak ten niewinny baranek, z głową pokornie schyloną, zawstydzony i uniżony, oczekuje tej strasznej katuszy. Ale otoż oprawcy z wściekłością rzucili sie na Niego. Patrz na tych rozjuszonych katów, jak go po wszystkiem ciele biją zapamiętali, nieoszczędzajac nawet świętej głowy Jego i boskiego oblicza! Niestety! płynie krew zewsząd strumieniem, narzędzia męczarni, ręce siepaczów, słup i ziemię krwawi! O Boże już okrutni kaci członki wszystkie do jednego zranili, jeszcze rany do ran dokładają i wszystko najświętsze ciało szarpią (Et super dolorem vulnerum meorum addiderunt. Psalm LXXVIII. 24).
MODLITWA.
O duszo moja, jakżeż mogłaś Boga dla Ciebie biczowanego obrażać! O Jezu mój, jakże dla niewdzięcznika tyleś chciał wycierpieć! O rany Jezusowe wyście nadzieją moją! O Jezu mój, tyś jedyną miłością mej duszy.
2. Biczowanie męczarnią było niezmierną dla Jezusa, bo katów, którzy się kolejno zmieniali, było podług objawień Ś. Maryi Magdaleny de Pazzis, około sześćdziesięciu. Wybrano do tej katuszy najokrutniejsze narzędzia, tak iż każde uderzenie, ranę otwierało. Liczba razów wynosiła kilka tysięcy. Słowem, męczarnia tak była straszna i widoczna, że Piłat rozumiejąc że wzbudzi litość w samychże nieprzyjaciołach, gdy im pokaże w tym stanie Jezusa, wywiódł go na ganek mówiąc: Oto człowiek (Ecce Homo Joan, XIX. 5). Prorok Izajasz przepowiedział był stan opłakany Zbawiciela Pana po ubiczowaniu, gdy mówił że ciało Jego Śtę poszarpane będzie jakoby trędowatego, całe ranami okryte (Et nos putavimus eum quasi leprosum. Isaj. LIII. 4-5).
MODLITWA.
Dzięki Ci czynię Jezu mój za miłości tyle. Oh! jak mi żal, iżem się łączył do biczowników Twoich. Złorzeczę niegodziwym roskoszom, które Cię tyle boleści kosztowały. Przywódź mi często na pamięć o Panie!miłość Twoję dla mnie, abym Cię kochał i więcej Cię już nigdy nie obrażał. Ach! na jakież piekielne niezasłużyłbym męki gdybym poznawszy miłość Twoją, i tylekroć odpuszczenie grzechów moich otrzymawszy, znów śmiał Cię obrażać i lecieć na wieczną zgubę. Twoja miłość, Twoje miłosierdzie, byłyby dla mnie w piekle, drugiém i najsroższém piekłem! Nie, kochanie moje! niedopuszczaj tego. Miłuje Cię najwyższe dobro moje, miłuję Cię z całego serca i miłować Cię coraz więcej pragnę. — Jezus chciał więc ponieść tę straszna męczarnię na ciele swem niewinnem aby grzechy nasze zmazać. „Zraniony jest za nieprawości nasze” (Ipse autem vulneratus est propter iniquitates nostras. Is. LIII. 5), a zwłasza za grzechy nieczyste. O Panie! my obraziliśmy Boga, a Tyś chciał karę za nasze występki ponieść! Niechże ta nieskończona miłość Twoja, będzie błogosławiona na wieki! Cożby się ze mną było stało, Jezu mój! gdybyś nie był za mnie cierpiał? Oh gdybym Cię nigdy byl nie obrażał! a lubom dotąd w grzechach moich, Twoją miłością gardził, niczego teraz już nie pragnę jak kochać Cię i być od Ciebie kochanym. Powiedziałeś Panie, że miłujących Cię miłujesz: Kocham Cię nad wszystko, kocham Cię
z całej duszy: uczyń mnie sam, godnym miłości Twojej. — Ufam, żeś mi odpuścił! że teraz z miłosierdzia Twego, jestem w łasce u Ciebie. O Najdroższy mój Odkupicielu! zjednocz mnie z Tobą ściśle nierozerwanym węzłem! nie daj abym się kiedykolwiek oddalił od Ciebie. Tobie się cały oddaję — karz mnie jako chcesz — ale nie dopuszczaj, abym żyć miał bez miłości Twojej. Byłem Cię kochał, Boże mój, byłem Cię kochał, czyń zemną coć się podoba. — Maryo nadziejo moja, proś za mną Jezusa!
http://www.laudate.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=4672&Itemid=53
Trzeci sezon „Prawdziwej Wielkiej Nocy”
Wielki Post się kończy, a wraz z nim kończy się trzeci sezon mojego bloga Prawdziwy Wielki Post. W tym roku udało mi się go uzupełniać dosyć regularnie, umieściłem na nim kilkadziesiąt wpisów, przedewszystkiem dlatego, że udało mi się znaleźć w sieci dużą ilość interesujących materiałów. Szczególnie obfitym źródłem inspiracyj stał się dla mnie Serwis Wielkopostny Dzieła Świętej Jadwigi Królowej. Polecam go wszystkim moim czytelnikom. Można tam znaleźć mnóstwo tradycyjnych modlitw, pieśni i nabożeństw. W przyszłym roku zapewne nowych tekstów na tym blogu będzie mniej. A teraz nadszedł czas na otwarcie trzeciego sezonu na moim blogu wielkanocnym Prawdziwa Wielka Noc. Planuję w tym roku około dwudziestu wpisów, poświęconych przedewszystkiem polskim pieśniom wielkanocnym. Podobnie jak w blogu wielkopostnym będzie też co najmniej kilka wpisów poświęconych innym niż rzymskokatolicki nurtom chrześcijaństwa sakramentalnego.
Nabożeństwo do Cierpiącego Jezusa na Wielki Wtorek [1855 r.]
MODLITWA (którą można odmawiać przed i po każdem rozmyślaniu następującem.)V. Najsłodszy Jezu! na modlitwie w Ogrojcu oliwnym, krwawym potem oblany, konający i śmiertelnym ogarniony smutkiem: zmiłuj się nad nami! R. Zmiłuj się nad nami Panie, zmiłuj się nad nami.
V. Najsłodszy Jezu! zdradzony pocałowaniem Judasza i wydany nieprzyjaciołom Twoim, przez nich porwany, związany i od uczniów Twoich opuszczony: zmiłuj się nad nami! R. Zmiłuj się nad nami etc. V. Najsłodszy Jezu! przez sąd żydowski winnym śmierci uznany i oczy mając zawiązane, policzkowany, zeplwany, wyszydzony: zmiłuj się nad nami! R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! jako złoczyńca do Piłata wiedziony, wzgardzony od Heroda i za szalonego poczytany: zmiłuj się nad nami! R. Zmiłuj się pad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! z szat obnażony, do słupa przywiązany i okrutnie biczowany: zmiłuj się nad nami. R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! cierniem koronowany, płaszczem szkarłatnym okryty, policzkowany, a królem żydowskim na urągowisko obwołany: zmiłuj się nad nami. R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! przez Żydów odrzucony, niżej Barrabasza poczytany, niesprawiedliwie przez Piłata na śmierć krzyżową skazany: zmiłuj się nad nami. R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! krzyżem obciążony, i jak niewinny baranek na śmierć prowadzony: zmiłuj się nad nami. R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! między dwoma łotrami do krzyża przybity, wyśmiany i bluźniony: przez tray godziny w najsroższych mękach konający: zmiłuj się nad nami. R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! umierający na krzyżu, włócznią wobec Najświętszej Matki Twojćj przeszyty, z boku Twojego krew szafujący i wodę: zmiłuj się nad nami. R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! zdjęty z krzyża i na rękach zbolałej Matki Twojej złożony: zmiłuj się nad nami. R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! wszystek poraniony i z zachowanemi pięciu ran bliznami do grobu złożony: zmiłuj się nad nami. R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Prawdziwie choroby nasze On nosił. R. I boleści nasze wziął na Siebie.
Módlmy się. O Boże, któryś chciał dla odkupienia świata narodzić się, być obrzezanym, od Żydów potępionym, Judasza zdradzieckim pocałowaniem wydanym, skrępowanym, wiedzionym na ofiarę jako niewinny baranek, sromotnie do Annasza, Kaifasza, Piłata i Heroda oprowadzanym, przez fałszywych świadków oskarżonym, rózgami sieczonym, policzkowanym, uplwanym, wyśmianym, cierniem ukoronowanym, trzciną uderzonym, z szat obnażonym, trzema gwoźdźmi do krzyża przybitym i podwyższonym, ze złoczyńcami poczytanym, pojonym żółcią i octem i włócznią przeszytym. O Panie! przez te święte boleści które ja niegodny czczę i uwielbiam — przez najświętszy krzyż; i śmierć Twoje, wybaw mnie od piekła, a racz mnie w miłosierdziu Twojem doprowadzić tam, gdzieś dobrego łotra z Tobą ukrzyżowanego domieścił — który żyjesz i królujesz i Ojcem i Duchem Świętym, po wszystkie wieki wieków Amen. Tak się spodziewam, daj niech się tak stanie.
WTOREK. Jezus uwięziony; przez Żydów wleczony.
1. Judasz przybywszy do Ogrójca wydaje pocałowaniem Mistrza swego. „Rota i rotmistrz i służebnicy żydowscy pojmali Jezusa i związali Go. (Comprechenderunt Jesum et ligaverunt enm. Joan. XVIII.12.) Bóg skrępowany! dla czego? i przez kogo? przez własne swoje stworzenie. Aniołowie Niebiescy, jakoż to cierpicie? A ty mój Jezus, dla czego się krępować dajesz? O królu królów, wola ze łzami Ś. Bernard, co Tobie wspólnego z wieżami? (O Rex regum, quid tibi et vinculis) dla czegóż to, co tylko niewolnikom przystało, widzę na Tobie Panu Najwyższym, na Świętym Świętych? Ale gdy ludzie zuchwali, smią pęlać członki Twoje; czemu wszechmocnością pęt tych nie potargasz, aby uniknąć mąk jakie Ci te okrutniki gotują? Ach nie! nie więzy Cię to wstrzymują, ale Miłość Twoja ku nam — ta Cię krępuje i na śmierć prowadzi. Patrz człowiecze, mówi Ś. Bonawentura, jak łotry one obchodzą się z Jezusem. Ten Go porywa, tamten popycha, ów krępuje, inny uderza: patrz jak Jezus, podobny do łagodnego baranka, bez oporu daje się na ofiarę prowadzić. A wy uczniowie Jego gdzie jesteście?czemu nie spieszycie wyrwać Go z rąk oprawców?czemu nie idziecie za nim, aby przed Sędziami, Jego niewinności bronić? Ale o Boże „uczniowie sami widząc Go porwanego i związanego opuściwszy go, wszyscy uciekli.” (Tunc discipuli ejus relinquentes eum, omnes fugerunt. Marc. XIV.50.)
MODLITWA. O Jezu! kto stanie w obronie Twojej, jeżeli Cię najmilsi przyjaciele Twoi opuszczają. Ach niestety! ta zniewaga z męką się Twoją nie kończy. Ileż to dusz poświęciwszy mej służbie Twojej i odebrawszy od Ciebie łask tyle, odstępują Cię dla żądzy nędznego zysku, dla względów ludzkich, lub niegodziwej rozkoszy! Biada mi, żem był także z liczby tych niewdzięczników! Mój Jezu przebacz mi, już Cię nie odstąpię. Kocham Cię i wolę raczej umrzeć niż łaskę Twoją utracić.
2. Gdy Jezusa przywiedziono do Kaifasza, pyta Go Kaifasz o uczniach i nauce jego. Jezus odpowiedział mu: „że nie tajemnie ale publicznie uczył, i że ci nawet co go otaczali doskonale czego nauczał wiedzieli (Ego palam locutus sum mundo… Ecce bi sciunt quae dixerim ego. Joan. XVIII. 20). Na tę odpowiedź, jeden ze sług Arcykapłana jakoby karcąc tę jego odpowiedź sromotny daje mu policzek, mówiąc: Tak odpowiadasz Najwyższemu kapłanowi? (Sie respondes pontifici? Joan. XVIII. 22). O Cierpliwości Boga mojego! tak łagodna odpowiedź zasługiwałaż na tak wielką obelgę wobec mnogiego ludu, wobec samego Arcykapłana, który zamiast skarcić zuchwałego sługę, milczeniem mu potakuje! Ach Jezu mój, wszystko to cierpiałeś za grzechy moje, któremi Cię znieważałem. Dzięki Ci o miłości moja. — Ojcze przedwieczny, przebacz mi dla zasług Jezusa. Mój Odkupicielu kocham Cię nadewszystko. — Potem niecny Arcykapłan pyta Go, czyli prawdziwie jest Synem Bożym. Jezus, dla czci imienia Ojca swego odpowiada mu: tak jest. Wtedy Kaifasz rozdarł szaty swoje mówiąc: „zbluźnił, a oni odpowiadając, rzekli: winien jest śmierci” (At illi respondentes dixerunt: reus est mortis. Math. XXVI. 66).
MODLITWA. Tak jest Zbawicielu mój, winien śmierci jesteś, boś się za mnie śmierci wiecznej winnego zadosyć uczynić zobowiązał. Ale że przez śmierć swoją, życie mi dałeś, słusznie abym Ci je całe poświęcił. Kocham Cię i niczego nie pragnę tylko kochać Ciebie. A że dla miłości ku mnie, chciałeś królu królów, być wzgardzonym od ludzi, ja chcę dla Twej miłości znosić od nich wszelkie upokorzenia. Ach! przez zasługi Twoje daj mi moc i laskę abym je zbawiennie znosił.
3. Skoro zbór kapłanów uznał Jezusa winnym śmierci, nikczemne pospólstwo przez całą noc najgorzej się z nim obchodziło, policzkując Go, nogami kopiąc, plwając nań jak na człowieka już od czci odsądzonego. „Tedy plwali na oblicze jego i bili go” (Tunc exspuerunt in faciem ejus, et eolaphis eum ceciderunt. Math. XXXVI. 57). Szydzili z niego mówiąc: „prorokuj Chrystusie kto jest który Cię uderzył (Propheta nobis Christe, quis est qui te percussit. Ibid. 68). Ach Jezu mój miły, te nędzniki policzkują Cię, na twarz Ci plwają, a Ty milczysz — i jak baranek nienarzekając cierpisz dla naszej miłości, „jako baranek przed strzygącym go zamilknie” (Quasi agnus coram tondente se obmutuit. Isaj. LIII. 7). Ale oni Cię nie znają, ale ja Cię uznaję za Boga i Pana mego i wierzę, że jedynie tylko dla miłości ku nam cierpiałeś — dziękuję Ci mój Jezu i kocham Cię z całego serca. — Gdy się dzień zrobił zaprowadzili Jezusa do Piłata aby tam był na śmierć skazany. Ale Piłat uznał go niewinnym, i aby się od natręctwa Żydów nieustannie o śmierć jego wołających uwolnił, odesłał go do Heroda. Ten przez ciekawość, pragnąc cudu jakiego być świadkiem, rozmaite Mu zadawał pytania. Ale Jezus sądząc nikczemnika tego nie godnym odpowiedzi, milczał; przetoż Herod w niepohamowanej dumie swojej, wydał go na wszelkiego rodzaju obelgi i wzgardy, i kazał go jakoby szalonego w biała szatę oblec.
MODLITWA. O Mądrości Przedwieczna, Jezu mój! tej jeszcze zniewagi trzeba było, aby za szaleńca Cię miano! O Boże ja także w przeszłości mojej pogardzałem Tobą, jak Herod! ach mów do mnie Panie! nie karz mnie tak jak jego, milczeniem Twojem. Herod nie poznał Cię kim byłeś; ale ja wyznaje źeś Bogiem moim jest. Herod nie żałował, że Cię znieważył, ja z całego serca żałuje. Herod nie kochał Cię, ja Cię miłuję nadewszystko. Ach nie odmawiaj mi głosu natchnień Twoich! Powiedz czego po mnie chcesz. Wspomóż mnie łaską Twoja. Wszystko chcę uczynić. Maryo nadziejo moja proś za mną Jezusa.
za: św. Alfons Maria Liguori, Nabożeństwo do Cierpiącego Jezusa na każdy dzień tygodnia a mianowicie na Wielki Tydzień, Poznań 1855.
http://www.laudate.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=4671&Itemid=53
Nabożeństwo do Cierpiącego Jezusa na Wielki Poniedziałek [1855 r.]
MODLITWA (którą można odmawiać przed i po każdem rozmyślaniu następującem.)V. Najsłodszy Jezu! na modlitwie w Ogrojcu oliwnym, krwawym potem oblany, konający i śmiertelnym ogarniony smutkiem: zmiłuj się nad nami! R. Zmiłuj się nad nami Panie, zmiłuj się nad nami.
V. Najsłodszy Jezu! zdradzony pocałowaniem Judasza i wydany nieprzyjaciołom Twoim, przez nich porwany, związany i od uczniów Twoich opuszczony: zmiłuj się nad nami! R. Zmiłuj się nad nami etc. V. Najsłodszy Jezu! przez sąd żydowski winnym śmierci uznany i oczy mając zawiązane, policzkowany, zeplwany, wyszydzony: zmiłuj się nad nami! R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! jako złoczyńca do Piłata wiedziony, wzgardzony od Heroda i za szalonego poczytany: zmiłuj się nad nami! R. Zmiłuj się pad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! z szat obnażony, do słupa przywiązany i okrutnie biczowany: zmiłuj się nad nami. R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! cierniem koronowany, płaszczem szkarłatnym okryty, policzkowany, a królem żydowskim na urągowisko obwołany: zmiłuj się nad nami. R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! przez Żydów odrzucony, niżej Barrabasza poczytany, niesprawiedliwie przez Piłata na śmierć krzyżową skazany: zmiłuj się nad nami. R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! krzyżem obciążony, i jak niewinny baranek na śmierć prowadzony: zmiłuj się nad nami. R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! między dwoma łotrami do krzyża przybity, wyśmiany i bluźniony: przez tray godziny w najsroższych mękach konający: zmiłuj się nad nami. R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! umierający na krzyżu, włócznią wobec Najświętszej Matki Twojćj przeszyty, z boku Twojego krew szafujący i wodę: zmiłuj się nad nami. R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! zdjęty z krzyża i na rękach zbolałej Matki Twojej złożony: zmiłuj się nad nami. R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! wszystek poraniony i z zachowanemi pięciu ran bliznami do grobu złożony: zmiłuj się nad nami. R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Prawdziwie choroby nasze On nosił. R. I boleści nasze wziął na Siebie.
Módlmy się. O Boże, któryś chciał dla odkupienia świata narodzić się, być obrzezanym, od Żydów potępionym, Judasza zdradzieckim pocałowaniem wydanym, skrępowanym, wiedzionym na ofiarę jako niewinny baranek, sromotnie do Annasza, Kaifasza, Piłata i Heroda oprowadzanym, przez fałszywych świadków oskarżonym, rózgami sieczonym, policzkowanym, uplwanym, wyśmianym, cierniem ukoronowanym, trzciną uderzonym, z szat obnażonym, trzema gwoźdźmi do krzyża przybitym i podwyższonym, ze złoczyńcami poczytanym, pojonym żółcią i octem i włócznią przeszytym. O Panie! przez te święte boleści które ja niegodny czczę i uwielbiam — przez najświętszy krzyż; i śmierć Twoje, wybaw mnie od piekła, a racz mnie w miłosierdziu Twojem doprowadzić tam, gdzieś dobrego łotra z Tobą ukrzyżowanego domieścił — który żyjesz i królujesz i Ojcem i Duchem Świętym, po wszystkie wieki wieków Amen. Tak się spodziewam, daj niech się tak stanie.
NA PONIEDZIAŁEK. Pot krwawy i konanie Jezusa w Ogrojcu.
1. Najmilszy nasz Odkupiciel widząc zbliżającą się godzinę śmierci, udał się do ogrodu Gethsemańskiego, gdzie z własnej woli rozpoczął gorzką mękę swoją, dopuszczając aby i bojaźń, niesmak i smutek strapiły Boską duszę Jego. (Coepit pavere, taedere, contristari et maestus esse. Marc. XIV.33.) Nastąpiła więc wielka trwoga, lękanie się śmierci i mąk które ją poprzedzić miały. Bicze, ciernie, gwoździe i krzyż, żywo mu się w myśli przedstawiając, tęsknotą Go zdjęły, a obok nich wyobrażenie okropnej, którą miał ponieść śmierci, bezwszelkiej pociechy i ratunku od Boga i ludzi. Uciśniony widokiem najokropniejszym tylu boleści i zniewag, prosił przedwiecznego Ojca aby Go od nich uwolnił. „Ojcze mój, wyrzekł, jeżeli być może oddal ten kielich odemnie.” (Pater mi, si possibile est, transeat a me calix iste, Math. XXVI.39.) Jak to? niejestże to ten sam Jezus który tyle pragnął cierpieć za nas i który powiedział: Mam być chrztem ochrzczony, o jakom jest ściśnion aż się wykona. Baptismo habeo baptisari et quomodo coarctor usque dum perficiatur. Luc. XII.50.) Jakżeż więc teraz mąk i śmierci się lęka? Ach! zaprawdę chceć On jeszcze umrzeć za nas! ale abyśmy nie sądzili, że mocą Bóstwa swego umarł bez cierpienia, modli się do Ojca swego, aby nam okazać, że nietylko z miłości dla nas umiera, ale że umiera w najsroższych mękach, których myśl sama trwogą Go przejmuje.
2. Do téj męki Pana naszego przystąpił jeszcze smutek tak wielki, że jak sam powiada: już prawie od smutku umierał: „Smutna jest dusza moja aż do śmierci.” (Tristis est anima mea usque ad mortem. Math. XXVI. 38.) Ale Boże mój, niemógłżebyś, gdybyś chciał, ujść śmierci którą Ci ludzie gotają? dla czego się więc smucisz? Ach! nie męki które ponieść miałeś, ale grzechy moje, nękały serce Twoje mój Jezu! — Przyszedł na świat, aby zgładzić grzechy świata; ale widząc, że pomimo bolesnej męki Jego ludzie grzeszyć okropnie nieprzestaną, taką był żałością zdjęty, że poczuł w sobie konanie śmiertelne i krwawy pot rwystąpił na Nim tak obfity, że aż ziemię zrosił — „i stał się pot Jego jako krople krwi spływającej na ziemię”. (Et factus est sudor ejus sicut guttae sanguinis decurrentis in terram. Luc. XXII.) — Tak jest, przyczyną cierpień Jezusa był widok wszystkich grzechów, których ludzie dopuszczać się mieli po Jego męce i śmierci; — wszystkie nienawiści, nieczystości, kradzieże, bluźnierstwa i świętokradztwa, w całéj mu się niegodziwości swojej przedstawiły i serce mu rozdzierały. Także to więc, rzekł pewnie, o ludzie! zawdzięczacie mi miłość moją? Ach! gdybym wdzięczność waszą widział, jakże chętnie szedłbym na śmierć? Ale po tylu mękach, widzieć tyle grzechów, po takiej miłości, czarną niewdzięczność! to jest przyczyną krwawego potu mojego.
MODLITWA. Najmilszy Jezu, moje to grzechy przejmowały smutkiem serce Twoje. Gdybym mniej był grzeszył, mniejbyś był cierpiał; tem większe były boleści Twoje, im z większem upodobaniem obrażałem Ciebie. A teraz, jakież nie umieram z żalu na wspo mnienie że za miłość Twoją ku mnie przymnażałem Ci boleści i smutku! Zasmuciłem wiec to serce, które mnie tak bardzo ukochało? Względem ludzi, rad okazuję się wdzięcznym; Twoją tylko miłość niewdzięcznością odpłacam. Mój Jezu przebacz! Żal mi, żal z całego serca!
3. Jezus obciążony grzechami naszemi padł na oblicze swoje (Procidit in faciem suam. Math XXVI. 39.) jakoby nie śmiał oczów podnieść w Niebo, a będąc w ciężkości dłużej się modlił. (Et factus in agonia prolixius orabat. Luc. XXII. 43.) Wtedy to Panie prosiłeś Ojca Przedwiecznego, aby mi przebaczył, i ofiarowałeś mu śmierć Twoją na zadosyćuczynienie za grzechy moje.
MODLITWA. O duszo moja, jakoż się opierasz tak wielkiej miłości? Jak możesz, wierząc, kochać co innego jak Jezusa? Rzuć się do nóg Boga Twego i mów: Ukochany mój Odkupicielu, jakże mogłeś miłować tego, co Cię tak ciężko i często obrażał? I przewidując niewdzięczność moją, jak chciałeś za mnie umierać? Ach! daj mi być uczestnikiem boleści Twojej w Ogrójcu. Brzydzę się teraz wszystkiemi grzechami memi. O miłości Jezusa, moją jesteś miłością. Panie kocham Cię, i z miłości ku Tobie ofiaruję się na wszelkie cierpienia i śmierć nawet samą. Ach! przez zasługi konania Twego w Ogrójcu daj mi świętą wytrwałość! O Maryo nadziejo moja proś Jezusa za mną.
za: św. Alfons Maria Liguori, Nabożeństwo do Cierpiącego Jezusa na każdy dzień tygodnia a mianowicie na Wielki Tydzień, Poznań 1855.
http://www.laudate.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=4670&Itemid=53
Nabożeństwo do Cierpiącego Jezusa na Niedzielę Palmową [1855 r.]
MODLITWA (którą można odmawiać przed i po każdem rozmyślaniu następującem.)V. Najsłodszy Jezu! na modlitwie w Ogrojcu oliwnym, krwawym potem oblany, konający i śmiertelnym ogarniony smutkiem: zmiłuj się nad nami! R. Zmiłuj się nad nami Panie, zmiłuj się nad nami.
V. Najsłodszy Jezu! zdradzony pocałowaniem Judasza i wydany nieprzyjaciołom Twoim, przez nich porwany, związany i od uczniów Twoich opuszczony: zmiłuj się nad nami! R. Zmiłuj się nad nami etc. V. Najsłodszy Jezu! przez sąd żydowski winnym śmierci uznany i oczy mając zawiązane, policzkowany, zeplwany, wyszydzony: zmiłuj się nad nami! R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! jako złoczyńca do Piłata wiedziony, wzgardzony od Heroda i za szalonego poczytany: zmiłuj się nad nami! R. Zmiłuj się pad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! z szat obnażony, do słupa przywiązany i okrutnie biczowany: zmiłuj się nad nami. R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! cierniem koronowany, płaszczem szkarłatnym okryty, policzkowany, a królem żydowskim na urągowisko obwołany: zmiłuj się nad nami. R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! przez Żydów odrzucony, niżej Barrabasza poczytany, niesprawiedliwie przez Piłata na śmierć krzyżową skazany: zmiłuj się nad nami. R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! krzyżem obciążony, i jak niewinny baranek na śmierć prowadzony: zmiłuj się nad nami. R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! między dwoma łotrami do krzyża przybity, wyśmiany i bluźniony: przez tray godziny w najsroższych mękach konający: zmiłuj się nad nami. R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! umierający na krzyżu, włócznią wobec Najświętszej Matki Twojćj przeszyty, z boku Twojego krew szafujący i wodę: zmiłuj się nad nami. R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! zdjęty z krzyża i na rękach zbolałej Matki Twojej złożony: zmiłuj się nad nami. R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Najsłodszy Jezu! wszystek poraniony i z zachowanemi pięciu ran bliznami do grobu złożony: zmiłuj się nad nami. R. Zmiłuj się nad nami etc.
V. Prawdziwie choroby nasze On nosił. R. I boleści nasze wziął na Siebie.
Módlmy się. O Boże, któryś chciał dla odkupienia świata narodzić się, być obrzezanym, od Żydów potępionym, Judasza zdradzieckim pocałowaniem wydanym, skrępowanym, wiedzionym na ofiarę jako niewinny baranek, sromotnie do Annasza, Kaifasza, Piłata i Heroda oprowadzanym, przez fałszywych świadków oskarżonym, rózgami sieczonym, policzkowanym, uplwanym, wyśmianym, cierniem ukoronowanym, trzciną uderzonym, z szat obnażonym, trzema gwoźdźmi do krzyża przybitym i podwyższonym, ze złoczyńcami poczytanym, pojonym żółcią i octem i włócznią przeszytym. O Panie! przez te święte boleści które ja niegodny czczę i uwielbiam — przez najświętszy krzyż; i śmierć Twoje, wybaw mnie od piekła, a racz mnie w miłosierdziu Twojem doprowadzić tam, gdzieś dobrego łotra z Tobą ukrzyżowanego domieścił — który żyjesz i królujesz i Ojcem i Duchem Świętym, po wszystkie wieki wieków Amen. Tak się spodziewam, daj niech się tak stanie.
NIEDZIELA. O miłości ku nam Jezusa bolejącego.
1. Od przyjścia Jezusa Chrystusa, czas, nie jest już czasem bojaźni, ale miłości, jak to był Prorok przepowiedział : Ono czas twój czasem miłujących; (Tempus tuum, tempus amantium. Ezech. XVI.8.) albowiem Bóg dla Nas umarł. Chrystus umiłował nas mówi Apostoł, i wydał samego siebie za nas (Christus dilexit nos, et tradidit semet ipsum pro nobis. Epli. V.2.). W starym Zakonie przed wcieleniem się Słowa, mógł człowiek że tak powiem, wątpić czyli go Bóg kocha: ale widząc jako ten Bóg umiera i do ostatniej kropli krew wylewa, sromotnie na haniebnej szubienicy przybity; nie, już wątpić nie możemy o najwyższej ku nam Boga miłości. Bo kto kiedy zdoła pojąć nadmiar miłości Jezusa Chrystusa przyjmującego na siebie wszystkie grzechy nasze? A jednakże prawda jest wiary, że On boleści nasze odnosił, że zranion jest za nieprawości nasze i starty jest, za złości nasze. (Vere languores nostros ipse tulit, et dolores nostros ipse portavit: vulneratus est propter iniquitates nostras: attrituss est propter scelera nostra. Is.LIII.4.) A to wszystko skutkiem było wielkiej Jego dla nas miłości. Umiłował nas mówi Ś. Jan i omył nas z grzechów naszych we krwi Swojej. (Dilexsit nos, lavavit nos in sangnine suo, Apoc.I.5.) Wszystką krew do ostatniej kropli chciał przelać na obmycie naszych zmaz grzechowych. O miłosierdzie nieskończone! O nieogarniona Miłości.
MODLITWA. O mój Odkupicielu, zbyt wiele czynisz, aby do kochania Cię zobowiązać serce moje. — Stałoby sie ono winnem najczarniejszej niewdzięczności, gdyby Cię z całej siły nie kochało. — Jezu mój, pogardzałem dotąd Tobą zapominając o miłości Twojej. Jednakże Tyś mnie nieopuścił. Ja się oddalałem od Ciebie — a Tyś mnie nie odstępował: ja Cię ustawnle obrażałem, a Tyś mi tyle razy przebaczał! jam Cię znów obrażał, a Tyś mi jeszcze odpuszczał. — O Panie! proszę Cię przez tę miłość, która Cię dla mnie na krzyż zawiodła, przyciągnij mnie ku Tobie! przywiąż mnie tak silnie słodkiemi więzami miłości Twojej, abym się już nigdy od Ciebie nie oddalał. Kocham Cię o najwyższe dobro, i kochać Cię zawsze pragnę.
2. Najwięcej nas do miłości ku Jezusowi Chrystusowi pobudzać winny, nie tyle Jego boleści, zniewagi i śmierć, którą dla nas poniósł, jak nadewszystko cel dla którego cierpiał męki tak srogie. Chciał nam w nich albowiem dowieść miłość Swoją ku nam i serca nasze do Siebie przyciągnąć. W temeśmy poznali miłość Bożą, mówi Ś. Jan, iż On duszę swą za nas położył, (In hoc cognovimns caritatem Dei, qnoniam ille animam pro nobis posuit I.Joan. III.16.) Niebyło to koniecznem do zbawienia naszego, aby Jezus tyle wycierpiał i umarł na krzyżu! Jedna kropla krwi Jego, jedna łza dla nas wylana, byłaby wystarczyła. Jedna krwi kropla, jedna łza Boga-Człowieka tysiące światów zbawićby mogła; ale On chciał wszystką krew swoją przelać, chciał umierać w tern morza wzgardy i boleści, aby dać nam poznać wielkość Jego ku nam Miłości, i zniewolić serca nasze ku Sobie. — Miłość Jezusa Chrystusa przyciska nas (Charitas Chtisti urget nos. II. Cor.5.14.) mówi Ś. Paweł. — Nie powiada On, że męka i śmierć, ale że Miłość Jezusa Chrystusa kochać Go nam każe. I czemże to byliśmy o Panie, abyś się tak drogo miłości naszej dokupywał? Za wszystkich umarł Chrystus, mówi dalej Apostoł, aby którzy żyją, już nie sobie żyli, ale Temu, który za nie umarł. (Pro omnibus mortuus est Christus, ut ot qui vivunt jam non sibi vivant, sed ei qui pro ipsis mortuus cst ib. 15. )
MODLITWA. Umarłeś więc Jezu mój dla nas, abyśmy wszyscy dla Ciebie tylko żyli i dla miłości Twojej. Jednakże o mój dobry biedny Panie, (wybacz iż tak mówię do Ciebie) gdyś tyle ucierpiał dla pozyskania sobie miłości ludzi; gdzież są ci którzyby Cię prawdziwie kochali? Wszystkich widzę rozmiłowanych w stworzeniu; jednych w bogactwie, drugich w zaszczytach, tych w uciechach, innych w krewnych lub przyjaciołach swoich, ba nawet w zwierzętach. Ale gdzież są ci którzyby Ciebie prawdziwie kochali, Ciebie jedynie Miłości godnego? Ach! jakże mało ich widzę! O Boże jakże ich mało! Jednakże pragnę do tego szczupłego grona należeć, ja, com Cię dotąd obrażał, kochając jak drudzy proch i marności! Ach! ale teraz Panie chcę Cię nad wszelkie dobro miłować, O Jezu mój, męki któreś dla mnie podjął, pobudzają mnie do kochania Ciebie. — Ale miłość Twoja ku mnie, którąś mi tyloma cierpieniami okazał i pragnienie pozyskania mojej miłości więcej jeszcze zapala ją i rozgrzewa serce moje. Najukochańszy Panie, jako Ty przez miłość cały się dla mnie wydałeś, tak ja przez miłość wszystek się oddaję Tobie. Dla miłości ku mnie umarłeś, ja też dla miłości Twojej chcę umrzeć, kiedy zechcesz, i jak się Tobie podobać będzie. Daj mi abym Cię kochał, abym Cię kochał nad wszystko.
3. Najskuteczniejszy sposób do wzniecenia w sobie miłości Bożej jest rozważanie Męki Jezusa. Rany Jezusa Chrystusa, mówi Ś. Bonawentura, są ranami miłości; są to więc groty, zdolne najtwardsze serca skruszyć, są płomienie, zdolne najzimniejsze dusze rozpalić. Niepodobna, aby wierzący w Mękę Zbawiciela rozważał ją i śmiał Go obrażać, aby Go niekochał, nieczuł w sobie świętego szału miłości, na widok Boga, który przez miłość ku nam chciał być sam za szalonego poczytanym, jak powiada Ś. Wawrzyniec Justynian. — Poganie, twierdzi Apostoł, słysząc opowiadanie męki Chrystusa Pana za głupstwo ją poczytywali. „A my przepowiadamy Chrystusa ukrzyżowanego, Żydom wprawdzie zgorszeniem, a Grekom głupstwem.” (Praedicamus Christum crucifixum, Judaeis quidem scandalum, gentilus autem stultitiam, 1. Cor, 1. 23.) Jak to być może, mówili oni, aby Bóg wszechmocny, nieskończenie szczęśliwy, jak Go nam oni wystawiają w kazaniach swoich, chciał dla stworzenia swego umierać?
MODLITWA. I my także, którzy wiemy przez wiarę, żeś umarł dla miłości naszej, o Boże miłością ludu przejęty, mówim do Ciebie: jak to być może, aby ludzie tak ile Ci odpłacali za tak wielką dobroć, za tak wielką miłość? Zwykle mówią że miłością miłość się płaci; ale jakaż miłość o mój Jezu mogłaby Twoją zapłacić? — O krzyżu, o rany, o śmierci Jezusowa, jakże zniewalacie mnie kochać Go! O wiecznie, nieskończenie dobry Boże! kocham Cię, dla Ciebie tylko żyć chcę, Tobie się jedynie podobać; daj mi wiedzieć czego chcesz po mnie, na wszystko gotów jestem. Maryo nadziejo moja, przyczyń się. za mną do Jezusa!
za: św. Alfons Maria Liguori, Nabożeństwo do Cierpiącego Jezusa na każdy dzień tygodnia a mianowicie na Wielki Tydzień, Poznań 1855.
http://www.laudate.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=4661&Itemid=53