Drugim po Veni Creator Spiritus ważnym tradycyjnym śpiewem liturgii Uroczystości Zesłania Ducha Świętego jest sekwencja Veni Sancte Spiritus. Śpiewa się ją przed ewangelią w czasie Mszy Świętej, obowiązkowo w samą uroczystość, fakultatywnie zaś w dni jej oktawy. W zreformowanej liturgii rzymskiej jest jedną z dwóch sekwencyj obowiązkowych. Niekiedy jest też stosowana w paraliturgicznych nabożeństwach do Ducha Świętego.
Wśród domniemanych autorów wymienia się m. in. Wipona z Burgundii, jedenastowiecznego poetę i kapelana cesarza Konrada II, angielskiego kardynała i prymasa Stefana Langtona (ca. 1160–1228), a także papieża Innocentego III (1161-1216, pont. 1198-1216). Melodie do tej sekwencji komponowało wielu kompozytorów wszystkich epok
Veni, Sancte Spiritus, / Et emitte caelitus /Lucis Tuae radium.
Veni, Pater pauperum, /Veni, dator munerum, /Veni, lumen cordium.
Consolator optime, / Dulcis hospes animae, /Dulce refrigerium.
In labore requies,/ In aestu temperies, / In fletu solatium.
O lux beatissima,/ Reple cordis intima /Tuorum fidelium.
Sine Tuo numine,/ Nihil est in homine, /Nihil est innoxium.
Lava quod est sordidum, /Riga quod est aridum, /Sana quod est saucium.
Flecte quod est rigidum, /Fove quod est frigidum, /Rege quod est devium.
Da Tuis fidelibus, /In Te confidentibus, /Sacrum septenarium.
Da virtutis meritum /Da salutis exitum, /Da perenne gaudium.
Amen. Alleluia.
Przekład polski stosowany w liturgii:
Przybądź, Duchu Święty, /Ześlij z nieba wzięty /Światła Twego strumień.
Przyjdź, Ojcze ubogich,/Przyjdź, Dawco łask drogich,/Przyjdź Światłości sumień.
O najmilszy z gości/Słodka serc radości,/Słodkie orzeźwienie.
W pracy Tyś ochłodą/W skwarze żywą wodą/w płaczu utulenie.
Światłości najświętsza,/Serc wierzących wnętrza/Poddaj Twej potędze!
Bez Twojego tchnienia,/Cóż jest wśród stworzenia?/Jeno cierń i nędze.
Obmyj, co nieświęte,/Oschłym wlej zachętę,/Ulecz serca ranę.
Nagnij, co jest harde,/Rozgrzej serca twarde,/Prowadź zabłąkane.
Daj Twoim wierzącym,/W Tobie ufającym,/Siedmiorakie dary.
Daj zasługę męstwa,/Daj wieniec zwycięstwa,/Daj szczęście bez miary.
Amen. Alleluja.
Przekład Leopolda Staffa:
Przybądź, Duchu Święty,
I ześlij z niebiosów
Promień Twego światła.
Przyjdź, ojcze ubogich,
Przybądź, dawco darów,
Przybądź, serc światłości.
Przyjdź, pocieszycielu,
Słodki gościu duszy,
Słodkie pokrzepienie.
Tyś spoczynkiem w pracy,
Tyś ochłodą w skwarze,
Tyś pociechą w płaczu.
O światłości błoga,
Napełń wnętrze serca
Wszystkich Twoich wiernych.
Bez Twojego bóstwa
Nie ma nic w człowieku,
Nie ma nic bez szkody.
Obmyj to, co brudne,
Zroś to, co jest oschłe,
Ulecz, co zranione.
Ugnij, co oporne,
Ogrzej, co jest zimne,
Sprostuj to, co zdrożne.
Udziel Twoim wiernym,
Tobie ufającym,
Siedem świętych darów.
Daj zasługę cnoty,
Daj zbawienny koniec,
Daj wieczystą radość.
Pięknie o tej pieśni pisze o. Dariusz Piórkowski SJ:
Jedną z najpiękniejszych i głęboko biblijnych modlitw, jaką wydał Kościół, jest sekwencja do Ducha Świętego: „Przybądź, Duchu Święty”
Sam lubię ją często odmawiać, ponieważ przede wszystkim oczyszcza powoli serce z tych wszystkich ludzkich naleciałości, zwłaszcza w odniesieniu do postrzegania przez nas Boga. Ale czyni też znacznie więcej.
Ta modlitwa to wspaniały opis boskiej miłości, którą w równym stopniu posiadają i Ojciec, jako źródło, i Syn. Nie ma tu nic o gniewie, karze, lęku przed Bogiem. Nie usłyszymy tu o Ojcu, który siecze albo którego trzeba przebłagać. Jakby ta modlitwa powstała w jakimś mistycznym, pełnym radości i pokoju uniesieniu i doświadczeniu bliskości. Zalecam ją często tym osobom wierzącym, którzy zmagają się z perfekcjonizmem, skrupułami, wewnętrznym krytykiem, którego rzutują na Boga, którzy boją się Boga. Ta modlitwa to miód na serce.
Nieprzypadkowo w prefacji na dzisiejszą uroczystość jest mowa o tym, że Duch Święty daje nam poznać prawdziwego Boga. Wyzwala nas od tego, z czym się wszyscy rodzimy – na wszystko patrzymy przez własne okulary i mamy tendencję do tworzenia innych, świata i Boga na swój obraz. Potem twierdzimy, by zatrzymać w sobie tego „Boga” nieświadomie tworzonego przez nas, że taki właśnie jest Bóg. Duch Święty w którymś momencie zaczyna nam zabierać to przekonanie, „podważa” nam nasz obraz Boga, ale nie czyni tego gwałtownie i w mgnieniu oka. Zabiera nam jednak święty spokój, rodzą się wątpliwości, zaczynamy czasem broni go jak Jasnej Góry przed Szwedami, bo oparliśmy na tym obrazie całe nasze życie. Na nieprawdziwym Boga. Wolność, którą daje Duch, sprawia, że zauważamy ten mechanizm w nas, nabieramy do niego dystansu i powoli uznajemy, że sami z siebie nie znamy prawdziwego Boga.
I właśnie tę delikatność i wewnętrzne działanie Ducha, który pochodzi od Ojca i Syna podkreśla ta modlitwa.
Prosimy w niej o „światło dla sumienia”. Duch nazwany jest „słodką radością serca i orzeźwieniem”, pokrzepia, pociesza, zaspokaja pragnienie. Mówi o poddaniu serc wierzących potędze Ducha, który jest tak niesamowicie łagodny i delikatny. Nie potępia wierzącego, który upada, wątpi, cierpi z powodu różnych zranień, lecz obmywa to, co nieświęte (nie trzeba być świętym moralnie, bo inaczej Duch Święty nam byłby nie potrzebny). Tym, którzy doświadczają oschłości, braku zapału, wlewa zachętę. Leczy rany serca. W jaki sposób? Tego nie wiemy. Skoro Duch przenika wszystko, może się posłużyć, czym chce.
Rozgrzewa serca twarde, ale ich nie łamie, nie kruszy. I prowadzi zabłąkane, zagubione. Niesamowite jest to wewnętrzne działanie Ducha, o którym ciągle tak mało mówimy w Kościele, bo się skupiamy głównie na zachowywaniu praw i przepisów. A chrześcijaństwo to droga przemiany, wewnętrznej odnowy. Nie przez nas samych, ale przez Ducha. Wyraźnie widać w tej modlitwie, że Bóg nie jest zainteresowany tylko zewnętrzną poprawnością i byciem grzecznymi przybranymi dziećmi.
Widać to również podczas liturgii, zwłaszcza Eucharystii. Bardzo lubię II Modlitwę Eucharystyczną, zwięzłą, a zarazem tak pełną głębi i znaczeń. Celebrans prosi Boga Ojca: „Uświęć te dary mocą Twojego Ducha, aby stały się Ciałem i Krwią Chrystusa”
Ojciec jest źródłem. I prosimy Jego o uświęcenie, ale to Duch uświęca i czyni z chleba i wina Ciało i Krew Chrystusa. Nie byłoby na tym świecie żadnego sakramentu, żadnego uświęcenia bez Ducha Świętego. Na czym tu polega uświęcenie? Dary przygotowane przez ziemię i człowieka są „podnoszone” wyżej. Duch ich nie niszczy, zachowuje smak, zewnętrzny wygląd, bo to dobre i stworzone przez Boga i człowieka dary. Nie trzeba ich nawet oczyszczać, bo same w sobie są dobre.
Podobnie dzieje się z uświęceniem każdego wierzącego, który przyjmuje Ciało Chrystusa, a jeśli nie może Go przyjąć, w inny sposób Duch dokonuje uświęcenia. Człowiek też jest jak chleb i wino. Uświęcenie nie polega na przekreśleniu, zniszczeniu czegokolwiek w człowieku. Duch oczyszcza, czyli robi w nas przestrzeń, czyni coraz bardziej wolnymi i daje samego siebie, czego żaden człowiek nigdy sam z siebie nie mógłby osiągnąć, żadnymi ofiarami, przebłaganiami itd. A pozytywnie uświęcenie polega na przekazywaniu nam Bożych darów, na czynieniu zdolnymi do dobra z radością, ochotą, bez lęku i obawy przed karą, bez motywacji zewnętrznych np. przez spisane prawo.
Podobnie jak Ojciec działa przez Ducha, podobnie my działamy, czynimy dobro przez Ducha. To znaczy, wszystko dzieje się mocą Ducha, ale to my czynimy te dobre czyny. Tutaj właśnie można zrozumieć, co Kościół ma na myśli, gdy mówi o zasługiwaniu. To nie chodzi o feudalne podlizywanie się Bogu. Nie chodzi o to, że zasługi zdobywają niebo. Wszystko ma źródło w Bogu, w Duchu. Od Niego pochodzą dobre czyny, ale również prawdziwie pochodzą z naszej wolnej woli – jak zauważa Sobór Trydencki.
Tak jak chleb i wino muszą być przyniesione, przygotowane i przetworzone z darów ziemi przez człowieka i nie są niszczone, lecz przemieniane, podobnie nasze czyny są konieczne, aby Chrystus coraz bardziej się w nas rodził i wzrastał.
Przez nasze dobre czyny, dzięki mocy Ducha, powiększamy w nas to, co dobre, stwarzamy dalej siebie. Zgadza sie to z tym, co św. Paweł naucza w 8. rozdziale Listu do Rzymian. Duch Święty nie pracuje w nas za nas. Nie wyręcza nas, ale wspiera naszego ducha, przychodzi nam z pomocą, przekonuje nas, pociesza.
Dla mnie sekwencja do Ducha Świętego jest też wielkim hymnem o szacunku Boga do ludzkiej wolności, którą sam nam dał. Jeśli daje światło sumieniu, to nie po to, by człowieka wyręczyć od poszukiwania, myślenia, korzystania z wiedzy. Raczej wskazuje kierunek, pokazuje drogę nawet pośród ciemności, ale za nas nie decyduje. Duch Święty, podobnie jak Ojciec i Syn, bardzo lubi człowieka.
Na koniec nagrania z youtube.com:
Veni Sancte Spiritus gregoriańskie
Veni Sancte Spiritus Wolfganga Amadeusza Mozarta w wykonaniu The Burbank First UMC Chancel Choir
Veni Sancte Spiritus – medytacja organowa Joanny Demessieux w wykonaniu Stefana Tharpa
Veni Sancte Spiritus Jana Dunstable’a w wykonaniu Lindy Grace

