Z szopką – KRZYSZTOF KAMIL BACZYŃSKI

Górą bia­łe ko­nie prze­szły,
trop dy­mią­cy w kłę­bach sta­nął,
w gwiaz­dach pło­nąc ci­cho trzesz­czy
wi­gi­lij­ne sia­no.
Spo­za gór czy spo­nad zie­mi
anioł bia­ły? kru­chy mróz?
star­cy w nie­bo na­chy­le­ni?
Anioł bia­ły szop­kę niósł.
*
Za­mknąć tak – to iro­nicz­nie –
w da­szek gwiaz­dom po­bie­la­ny,
pło­mień wie­ków i czło­wie­ka
w tek­tu­ro­we czte­ry ścia­ny.
Za­mknąć tak – to z od­le­gło­ści –
w dwie fi­gur­ki – czar­ną, bia­łą,
roz­dep­ta­nych epok ko­ści
i spa­lo­ne żą­dzą cia­ło.
*
W na­prę­żo­ne ku­sze burz
anioł bia­ły – szop­kę niósł.
*
A fi­gur­ki w męce ga­snąc
co­raz sła­bły, za­ni­ka­ły
w na­po­wietrz­ną gwiaz­dy ja­sność,
tek­tu­ro­wo – po­pie­la­ły.
Śmiał się anioł pół­u­śmie­chem
z ich upo­ru, a nie grze­chu,
że tak jed­ni – choć ich stu.
*
Anioł bia­ły szop­kę niósł.
*
Aż na gru­dzie sto­pą lek­ką
sta­nął niby mgłą i ska­łą
i ko­śla­we, gło­dem ścię­te
uj­rzał w gru­dę wbi­te – cia­ło,
że­ber czar­nych łuki spię­te,
po­skrę­ca­ne ry­dle rąk,
brzuch jak bę­ben ży­cia – wzdę­ty,
brzuch zsi­nia­ły, brzuch jak tłok,
i za­wró­cił. W nie­ba plusk
po­czer­nia­łą szop­kę niósł.
2 XII 41 r.

KRZYSZTOF KAMIL BACZYŃSKI – Kolęda

Anio­ło­wie, anio­ło­wie bia­li,
na co­ście to tak u żłob­ka cze­ka­li,
po co­ście tak skrzy­deł­ka­mi trze­po­cząc
płat­ki śnie­gu roz­sy­pa­li czar­ną nocą?
*
Czy­ście bla­skiem dro­gę chcie­li zmy­lić
tym prze­klę­tym, co krwią ręce zbru­dzi­li?
Czy­ście kwia­ty, srebr­ne li­ście po­sia­li
na mo­gi­łach tych ry­ce­rzy ze sta­li,
na mo­gi­łach tych ry­ce­rzy po­cho­dów,
co od bata po­gi­nę­li i gło­du?
*
Ciem­ne noce, anio­ło­wie, w na­szej zie­mi,
ciem­ne gwiaz­dy i śnieg ciem­ny, i mi­łość,
i pod tymi ob­ło­ka­mi ciem­ne­mi
na­sze ser­ce w ciem­ność się zmie­ni­ło.
*
Anio­ło­wie, anio­ło­wie bia­li,
o! przy­świeć­cie bla­skiem skrzy­deł swo­ich,
by do Pana tra­fił ten zgu­bio­ny
i ten, co się oczu pod­nieść boi,
i ten, któ­ry bez na­dziei cze­ka,
i ten ry­cerz w roz­szar­pa­nej zbroi,
by jak czło­wiek szedł do Boga-Czło­wie­ka,
anio­ło­wie, anio­ło­wie bia­li.

KRZYSZTOF KAMIL BACZYŃSKI -Wigilia

Mat­ce
I zbu­dzi­li go na­gle. Był to głos z da­le­ka.
Umar­łe­go lat tyle któż by zbu­dził z Boga
jak ze snu, by jak kro­pla cią­żył znów ku zie­mi
i cier­pie­niem, co my­ślą ży­we­go czło­wie­ka,
jak cia­łem okrył i spro­wa­dził w dół?
Już opa­dał. Mgła ni­sko. Ob­łok śnie­gu w dole.
Od świa­tła ode­rwa­ny, w czar­no­księ­skim kole,
w kole gło­su wi­ro­wał, aż usły­szał z bli­ska,
aż go na­zwa­ła po imie­niu. Śli­ska
uli­ca w śnie­gu ni­kła. Gra­jek zgi­nał piłę
i cien­ki głos prze­szy­wał i od­da­lał czas –
jak w tam­ten wie­czór śmier­ci. Już był u tych okien.
Stół bia­ły, wi­gi­lij­ny, po­sy­pa­ny mro­kiem
i ona tam sa­mot­na. Pło­mień śnie­gu gasł
od chło­du, któ­ry przy­niósł, i po­wiew wes­tchnie­nia
za­trze­po­tał, i sta­nął znów u jej ra­mie­nia
jak w tam­ten wie­czór śmier­ci. „Mój miły – mó­wi­ła –
oto sa­mot­ność moja, łzy i tych łez siła,
co cię do mnie pro­wa­dzi”. py­tał cięż­ko: „Co,
co mi każe po­wra­cać w oło­wia­ne dno,
na samo dno mil­cze­nia, na zie­mię, w po­pio­ły?”
„0 miły, uko­cha­ny – mó­wi­ła; wspo­mnia­ła: –
Ty duch, ty nie pa­mię­tasz o cier­pie­niu cia­ła.
już nie ma na­szych sy­nów, Krew ich wsią­ka w śnieg.
Mo­żeś wi­dział ty ser­ca ich na ulic bru­ku,
mo­żeś wi­dział scho­dzą­cych na umar­ły brzeg,
a może roz­trza­ska­ną mat­ki siwą gło­wę?
Dzi­siaj przy­szła go­dzi­na, za­bierz ser­ce moje,
obroń mnie, od do­tknię­cia ich ja­keś mnie bro­nił”.
Po­kój speł­niał się świ­tem. Na uli­cy dzwo­nił
dzwo­nek u ma­łych sa­nek. Ciem­ni, trzej, schy­le­ni,
dłu­go szu­ka­li w sza­fie. Je­den zło­żył dłoń
na jej ra­mie­niu sztyw­nym. Wte­dy się uko­sem
ob­su­nę­ła po­wo­li; brzask jej zwil­żył wło­sy
i stru­myk chłod­nej ci­szy po­pły­nął przez skroń.
Za­mil­kli. Ona była z nim, da­le­ko, chy­ba
da­lej niż każ­da mi­łość. Ostry szron na szy­bach
skrzył się. Ru­szy­li z wol­na, lęk ich bia­ły zmro­ził
i czar­ny krzyż ze ścia­ny jak mil­cze­nie – gro­ził.
Było wy­so­ko, ci­cho jak w ko­ście­le.

  1. VIII. 1942r.

Biskup Wacław Świerzawski na IV niedzielę Adwentu roku A o symbolach świątecznych

Święta Bożego Narodzenia, które są już za tydzień, będą dla wielu ludzi momentem wielkiej zadumy i głębokich refleksji. Nawet jeśli wiara ich jest powierzchowna, będą sięgać do najistotniejszych symboli chrześcijańskich przy łamaniu opłatka, przy ozdabianiu drzewka czy przy spożywaniu ryby wigilijnej. Opłatek wskazuje jakże wymownie na Chleb Eucharystii. Drzewko pelne ozdób przypomina rajskie „drzewo poznania dobra i zla” (Rdz 2, 17), które „ma owoce dobre do jedzenia i jest rozkoszą dla oczu” (Rdz 3, 6), drzewo kuszenia i upadku, zapowiadające zwycięskie drzewo krzyża, na którym zawisło Zbawienie świata. „Ryba”, ichthys, znaczy w skrócie: Jezus Chrystus, Syn Boży, Zbawiciel.

Pan jest dla nas, s. 51

Eklezjalny żarcik na niedzielę Gaudete

25348583_10208568873299287_2814474506279837359_n

Żarcik powyższy pochodzi z książki „Allgemeiner litterarischer Anzeiger oder Annalen der gesammten Litteratur für die geschwinde Bekanntmachung verschiedener Nachrichten aus dem Gebiete der Gelehrsamkeit und Kunst” wydanej w Lipsku w 1800 rouku, w której to taka metoda odmawiania brewiarza przypisana jest właśnie jezuitom. Oto karta z tej książki:

breviarium 1

Jak widać, autor polskiej wersji tekstu przekręcił notum na totum, w związku z czym zniekształcił sens tekstu. Zaczerpnął ten błąd od anonimowego autora protestanckiej broszurki „The Protestant confederate and mirror of truth”  z1836 roku:

breviarium 2.jpg

Pierwotnie ten żart miał więc kontekst antykatolicki, ale z czasem go utracił.

P.S.

Zwrócono mi uwagę, że brakuje tercji. Mam też wersję z tercją, tyle, ze dość późną, pochodzącą z 1847 roku z książki Petite encyclopédie ecclésiastique, contenant ce qu’il importe le plus au curé de connaître sur la jurisprudence ecclésiastique, l’archéologie chrétienne, la liturgie, l’éloquence sacrée, l’administration et l’achat du matériel et du mobilier des églises, l’économie domestique, l’agriculture, la médecine usuelle, l’enseigmenent complet, les écoles

Biskup Wacław Świerzawski na III niedzielę Adwentu roku A o czekaniu

Zatrzymajmy się przez chwilę nad tym pytaniem o sprawę najważniejszą w naszym życiu. Zadajmy je sobie wyraźnie: czy ja naprawdę czekam na Boga i przygotowuję sie na Jego przyjście? Może nam pomoże w uchwyceniu wagi tej sprawy kilka pomocniczych pytań. Przypatrzmy się ludziom czekającym na coś. Na egzamin, na dyplom, na nominację. Na przyiazd kogoś ukochanego, na dzień ślubu. Na wyjście ze szpitala, na sąd. Na klucze do nowego mieszkania, na zdjęcie katarakty z oczu, na wolność, na dzień śmierci… W tym ostatnim kontekście dobrze powiedzieć na dzień Życia. Czy „jak spękana, zeschła ziemia” na wodę, jak pustynia na deszcz, jak głodny na chleb? Te pytania brzmią jak poezja, choć są wydzierane żywcem z naszego wnętrza. Wszyscy na coś czekamy,wszyscy jeszcze czegoś chcemy, wszystkim nam jeszcze czegoś brakuje.

Pan jest dla nas, s. 44

Rocznica śmierci Thomasa Mertona

20190919_131604

Ojciec Ludwik Thomas Merton OCSO zginął tragicznie 10 grudnia 1968 roku. W rocznicę jego śmierci przypominam, co pisałem o ostatniej książce, którą osobiście dokończył i przygotował do  druku. Po niej był jeszcze tylko „Dziennik azjatycki”, z oczywistych powodõw nieukończony.

I kolejna książka religijna na mojej tegorocznej liście lektur. Znów związana z mistyką katolicką, choć tym razem nie kobiecą, ale raczej męską, a przedewszystkiem monastyczną. W ogóle jednak nie należy zbyt ostro rozgraniczać nurtów w mistyce katolickiej. Męska, czy kobieca, monastyczna, czy karmelitańska, mistyka katolicka jest de facto jedna.

„Modlitwa kontemplacyjna” Tomasza Mertona jest praktycznym przewodnikiem medytacji chrześcijańskiej. Nie skupia się jednak na technikach medytacyjnych, ale na problemach towarzyszących modlitwie wewnętrznej. Pokazuje, co jest w tej praktyce potrzebne, a co szkodliwe. Zawiera liczne cytaty chrześcijańskich mistyków różnych epok. Jest więc także wskazówką do dalszych lektur.

Jest to ostatnia książka dokończona przez Mertona. Zarzuca się mu niekiedy, że pod koniec życia odszedł od wiary katolickiej. Ta książka obala te teorie. Jest bowiem na wskroś katolicka, stuprocentowo prawowierna. Uważam, że jest też jedną z najpożyteczniejszych lektur dla współczesnych medytujących katolików. Polecam ją wszystkim, którzy pragną praktykować modlitwę wewnętrzną.

Biskup Wacław Świerzawski na Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP o Bożym planie

„Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który wybral nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z milości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa” (por. Ef 1, 3-5). Otóż właśnie Bóg chcąc urzeczywistnić ten plan, daje swojego Syna ludziom, którzy uciekli i uciekają nadal, jak Adam w raju. I w tej ucieczce nie widzą wyraźnie, kim jest człowieki kim ma być człowiek. Ukazuje więc w środku dziejów model dojrzałego człowieka. Model człowieka przybitego do krzyża, do drzewa zycia, które puszcza liście w zmartwychwstaniu. A Chrystus oderwany od krzyża wstępuje do chwały Ojca iz stawia na zawsze to drzewo rajskie w środku tego świata jako zapowiedź i drogę do zmartwychwstania, Stat crux, volvitur orbis.

Veni, veni Emmanuel

  1. Veni, veni Emmanuel, * captivum solve Israel, * qui gemit in exsilio, * privatus Dei Filio.
    Refren: Gaude, gaude, Emmanuel * nascetur pro te, Israel.
  2. Veni, veni, Rex Gentium, * veni, Redemptor omnium, * ut salvas tuos famulos * peccati sibi conscios. Ref.
  3. Veni, veni o Oriens, * solare nos adveniens, * noctis depelle nebulas, * dirasque mortis tenebras. Ref.
  4. Veni, Clavis Davidica, * regna reclude caelica, * fac iter tutum superum, * et claude vias inferum. Ref.
  5. Veni, o Iesse Virgula, * ex hostis tuos ungula, * de specu tuos tartari * educ et antro barathri. Ref.
  6. Veni, veni, Adonai, * qui populo in Sinai * legem dedisti vertice * in maiestate gloriae. Ref.
  7. Veni, o Sapientia, * quae hic disponis omnia, * veni, viam prudentiae * ut doceas et gloriae. Ref.

„Przyjdź, przyjdź, Emmanuelu” (łac. Veni, veni, Emmanuel) to chorał gregoriański oparty na proroctwie biblijnym z Księgi Izajasza 7:14, które mówi, że Bóg da Izraelowi znak, który będzie nazywał się Emmanuel (dosł.: Bóg z nami). Hymn jest oparty na siedmiu antyfonach adwentowych, zwanych także antyfonami wielkimmi lub antyfonami O (O Sapientia, O Adonai, O Radix, O Clavis, O Oriens, O Rex, O Emmanuel), których incipity tworzą słowo SARCORE, które odczytywane wspak brzmi Ero Cras, czyli przyjdę jutro. Nie jest więc zaskoczeniem, że w naszym hymnie zwrotki są ułożone odwrotnie. Początki hymnu nie są znane. Według jednych źródeł pochodzi z VIII wieku, według innych z XII. Najstarszy znany zapis, jako francuskiej wersji procesyjnej pochodzi z XV wieku, a wersja zbliżona do obecnej z XVIII wieku. Pieśń jest bardzo popularna w krajach anglosaskich, zarówno w oryginale, jak i w przekładzie łacińskim. (Źródła: wikipedia i Śpiewnik Kościelny)

Nie ma, jak dotąd dobrego przekładu polskiego. Istniejące są niekompletne i niedokładne, jak np. ten:

1.O przyjdź na świat, nasz Zbawicielu
I okup Ojcu złóż za wielu.
Pragniemy z Tobą żyć, Panie,
Spraw to w dniu zmartwychwstania.

Ref. Radość będzie, Odkupicielu,
Gdy przyjdziesz zbawić ludzi wielu.

2. O, przyjdź na świat Mądrości wieczna,
Do nieba drogę wskaż skuteczną.
Napełnij dusze mądrością,
Ubogać nas swą roztropnością.

Ref. Radość będzie, Odkupicielu,
Gdy przyjdziesz zbawić ludzi wielu.

O, Przyjdź pragnienie tego świata,
Spraw niechaj w każdym widzę brata.
W miłości nas pojednaj zdroju,
Tyś bowiem jest Królem Pokoju.

Ref. Radość będzie, Odkupicielu,
Gdy przyjdziesz zbawić ludzi wielu. Śpiewnik Kościelny

Czy ten:

Emmanuelu, przyjdź,
Uwolnij lud Swój, Izrael,
Który z wygnania zrodził się,
Wybranym synem Boga staje się.
Ref.: Gaude, gaude Emmanuel
Nascetur pro te Israel!
Przybądź, przybądź, o Wschodzie Słońca, zstąp,
Przyjdź, pociesz w smutku Swój wybrany lud,
Odpędź i usuń nocne mgły,
Niech świałość Twa rozjaśni nocy mrok.
Ref.: Gaude, gaude Emmanuel
Nascetur pro te Israel!
Przybądź, przybądź, O! Adonai,
Zejdź w majestacie chwały Swej,
Racz słowa prawdy ludziom dać,
Ty, któryś na Synaju prawo dał.
Ref.: Gaude, gaude Emmanuel
Nascetur pro te Israel Śpiewnik Kościelny

Albo ten:

Och przyjdź, och przyjdź Emanue – elu

            d                 C       Ais          d   d                     

Z niewoli, by wykupić naród Swój

             g                     Ais         d     Ais       C C

Niech każdy Cię rozpozna w Izrae – e – elu

              d                        Ais     C              d  d          

Niech tryśnie z Twego serca życia-a zdrój.

   C             d               C     a    d             

Ciesz się! ciesz się! o Izrae-elu             

       d        Ais      C    Ais7+ d d                   

Narodził się Ema-a-nu  – uel 

  C             d                 C       a    d       

 Simchu! Simchu! Ema-a-nu-uel

      d         Ais            C Ais7+d  

Yavo lachem b’nei Yi-i-israel.   

              d                      Ais    C      d d     

Och przybył, przybył Emanu – uel        

            d                C      Ais  d d                        

Z niewoli, by wykupić Izrael

        g                    Ais         d      Ais    C C

Co jęczy pod ciężarem swoich wi-i-i-in

           d                   Ais     C           d d           

Aż wreszcie się objawi Boży-y  Syn.

Może na przyszły rok sam spróbuję dokonać przekładu. Nie chciałem robić tego już do tego wpisu, aby nie powstawał na kolanie.