Archanioł uzdrowienia

Powszechnie wiadomo, że patronami farmaceutów w tradycji katolickiej i pokrewnych tradycyjnych nurtach chrześcijaństwa są Święci Kosma i Damian, o których pisałem w ubiegłym roku. Religijność jednak to nie matematyka i nie jest tak, że jednemu patronowi, czy grupie patronów odpowiada jedna grupa ludzi, czy dziedzina, którym patronują. Z jednej więc strony Kosma i Damian są patronami nie tylko farmaceutów ale także różnych innych grup zawodowych, społecznych, a nawet miejsc. Z drugiej zaś strony, zarówno w tradycji katolickiej, jak też w innych tradycjach chrześcijańskich występują także inni patroni farmaceutów.

Należy do nich przede wszystkim Święty Rafał Archanioł. Archaniołowie są w tradycji chrześcijańskiej jednym z dziewięciu tak zwanych chórów anielskich, czyli grup aniołów. Pozostałe chóry to: Cherubini, Serafini, Trony, Panowania, Moce, Władze, Zwierzchności i Aniołowie. Można się tez czasami spotkać z nieco innymi, aczkolwiek bliskoznacznymi nazwami niektórych chórów. Nazwy wszystkich tych chórów pojawiają się w różnych miejscach Starego i Nowego Testamentu, choć nigdy wszystkie jednocześnie. Koncepcja podziału zastępów anielskich na dziewięć chórów pochodzi od Pseudo-Dionizego, wschodniochrześcijańskiego teologa mistycznego z szóstego wieku po Chrystusie, którego pisma zwłaszcza w okresie średniowiecza były niezwykle popularne tak we wschodnim, jak i zachodnim chrześcijaństwie, a i później wywierały niemały wpływ na liczne rzesze chrześcijan, wywierają go zresztą i do tej pory, o czym świadczy choćby i to, że w dwudziestym stuleciu zostały dwukrotnie w komplecie przetłumaczone na język polski. Podobnie zresztą wygląda to na całym świecie, Pseudo-Dionizy należy bowiem do najchętniej tłumaczonych teologów swojej epoki.

Zarówno w Biblii, jak i w Tradycji liczbę Archaniołów określa się na siedmiu. Jednak jedynie trzech z nich jest w Piśmie Świętym nazwanych po imieniu. Są to Michał, Gabriel i Rafał. Zdecydowana większość Kościołów i wspólnot chrześcijańskich zakazuje ustalania i używania imion pozostałych czterech Archaniołów, chociaż niektóre z nich pojawiają się w apokryfach, czyli pismach, które nie zostały wliczone do kanonu biblijnego, ale w pewnych środowiskach aspirowały gdzieniegdzie do tej roli. Na przykład Księga Henocha wymienia Archanioła Uriela, który występuje też w islamie, obok owych trzech Archaniołów biblijnych. Imiona wszystkich siedmiu Archaniołów są używane, w różnych zresztą wersjach, w rozmaitych wspólnotach gnostyckich, magicznych i kabalistycznych.

Archanioł Rafał w Biblii występuje jedynie w starotestamentalnej Księdze Tobiasza, należącej do tak zwanych ksiąg deuterokanonicznych. Księgi te, występujące w greckiej Septuagincie (aleksandryjskie tłumaczenie Starego Testamentu z czasów hellenistycznych), a nie występujące w hebrajskim żydowskim kanonie biblijnym, są w pełni uznawane za część Pisma Świętego przez katolików, odrzucane natomiast przez protestantów, unitarian i żydów. Prawosławni uznają je, ale przyznają im mniejszą rangę, niż pozostałym księgom.

Księga Tobiasza opowiada o losach dwóch pobożnych Izraelitów, ojca i syna, obydwu noszących imię Tobiasz. Tobiasz Starszy, popadłszy w poważne kłopoty zdrowotne i finansowe, wysyła syna w daleką podróż do krewnych, którzy są mu winni pieniądze. Podróż ta ma również inny cel. Tobiasz Młodszy ma sobie w owych dalekich stronach znaleźć żonę. Za tymi dwoma widocznymi celami stoi jeszcze jeden, nieco ukryty. Ta wyprawa ma dla młodego Tobiasza znaczenie inicjacyjne. I właśnie ten sens tej opowieści może być w największym stopniu inspiracją dla czytelników tej księgi. Bardzo rzadko się bowiem zdarza, by ktoś wyruszał w podróż w poszukiwaniu lekarstwa dla ojca. Podróż w poszukiwaniu żony jest może częstsza, ale nie bardzo częsta. Natomiast krótsze lub dłuższe podróże w poszukiwaniu samego siebie, świadome lub nieświadome, podejmuje większość z nas. Towarzyszem podróży młodzieńca zostaje Archanioł Rafał, który podaje się za jego krewnego. Dzięki pomocy niebiańskiego opiekuna, podróż młodego Tobiasza zostaje uwieńczona pełnym sukcesem. Sprowadza on do domu nie tylko pieniądze i żonę, ale także lekarstwo, które leczy jego ojca ze ślepoty. Lekarstwo to sporządza z wnętrzności złowionej przez siebie ryby, zgodnie ze wskazówkami danymi przez Archanioła. Również przyszła żona Tobiasza Młodszego zostaje uzdrowiona, w tym przypadku z choroby o podłożu demonicznym. Także i tym razem kluczowe okazują się wskazówki Rafała oraz wnętrzności ryby. Przy końcu opowieści niebiański posłaniec ujawnia Tobiaszom swoją tożsamość, mówiąc: Ja jestem Rafał, jeden z siedmiu aniołów, którzy stoją w pogotowiu i wchodzą przed majestat Pański (Tb 12,15).

Barwna i bogata w skomplikowaną symbolikę opowieść o wędrówce żydowskiego młodzieńca w towarzystwie Archanioła, przez wieki była i jest do naszych czasów pożywką dla kultury, szczególnie dla sztuk pięknych i literatury. Również pisarze polscy różnych epok chętnie do niej sięgali. Barokowy poeta Stanisław Herakliusz Lubomirski napisał poemat Tobiasz Wyzwolony, będący swobodną parafraza poetycka Księgi Tobiasza. Poemat ten do dzisiaj jest chętnie czytany i cytowany. Z kolei jeden z najbardziej znanych współczesnych polskich pisarzy Andrzej Sapkowski, dość swobodnie wykorzystał wątki tej biblijnej księgi w swojej trylogii husyckiej. Jeden z jej bohaterów, Samson Miodek, pozaziemski byt uwięziony w ludzkim ciele, wykazuje liczne cechy tobiaszowego Archanioła Rafała.

Archanioł Rafał symbolizuje Miłosierdzie Boże. Jego imię można tłumaczyć jako „Bóg uzdrowił”, czy też „Bóg uzdrowi”. W odróżnieniu od Michała i Gabriela, pełniących role globalne, czy też uniwersalne, jest on Archaniołem życia codziennego i osobistego. Z racji uzdrowień, do których się przyczynił jest czczony jako cudotwórca i patron tych wszystkich, którzy leczą chorych, w tym lekarzy i farmaceutów, a także różnego rodzaju terapeutów i samych chorych. Jest też czczony jako patron podróżnych, emigrantów i uciekinierów, gdyż opiekował się podróżującym Tobiaszem. Obecnie w Kościele katolickim jest czczony 29 września, wraz z Archaniołami Michałem i Gabrielem. Do reformy liturgicznej Pawła VI miał osobne wspomnienie 24 października. W tym dniu czczą go starokatolicy, mariawici i ci rzymscy katolicy, którzy używają tradycyjnego kalendarza. Prawosławni i grekokatolicy obchodzą jego wspomnienie 8 listopada, wraz z Archaniołem Michałem i innymi aniołami. W ikonografii wschodniej przedstawiany jest jako skrzydlaty młodzieniec bez brody. W zachodniej jego atrybutami są krzyż, ryba, kij pielgrzymi i czasami naczynie. Rzymskokatolickie modlitwy liturgiczne w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego, w której ma on osobne wspomnienie, skupiają się na aspektach jego towarzyszenia w podróży Tobiasza i stania przed Obliczem Bożym.

Literatura:

  1. Herbert Oleschko; Prawda o chórach anielskich; http://www.katolik.pl/prawda-o-chorach-anielskich,1428,416,cz.html
  2. Pseudo-Dionizy Areopagita; Pisma teologiczne (Hierarchia niebiańska, Hierarchia kościelna, Imiona Boskie, Teologia mistyczna, Listy); Maria Dzielska (tłumaczenie z greckiego) Tomasz Stępień (przedmowa). Wyd. 2 (poprawione). Kraków: Znak, 2005, s. 394. ISBN 03-240-0511-0. Wydanie pierwsze: t. I–II, Kraków 1997–1999.
  3. Księga Tobiasza w Biblia Tysiąclecia; http://www.biblia.deon.pl/
  4. Stanisław Herakliusz Lubomirski; Tobiasz wyzwolony; Wydawnictwo Universitas; Kraków 2003
  5. Andrzej Sapkowski; Narrenturm (superNOWA 2002)
  6. Andrzej Sapkowski; Boży bojownicy (superNOWA 2004)
  7. Andrzej Sapkowski; Lux perpetua (superNOWA, 2006)
  8. Odile Haumonté; Wielka księga świętych; Warszawa 2012
  9. O. Hugo Hoever SOCist; Żywoty Świętych Pańskich; Olsztyn 1983
  10. Święci na każdy dzień; praca zbiorowa; Kielce 2011
  11. O.G. Lefebvre OSB; Mszał Rzymski z dodaniem nabożeństw nieszpornych, Tyniec 1949

Biskup Wacław Świerzawski na XXVI niedzielę zwykłą roku C o bogactwie i ubóstwie

Takie postawienie sprawy pokazuje od razu, że linia podziału nie przebiega przez warstwę posiadania czy nieposiadania dóbr tego świata. Nie dotyczy materialnych bogactw czy materialnej nędzy. To brzmi paradoksalnie, ale czy nie spotykamy ludzi bogatych naprawdę ubogich w duchu a nędzarzy pełnych drapiestwa i nienawiści? Znamy również biedaków bogatych swoją nędzą, bo wypełnionych bez reszty sobą lub co gorsza nienawiścią, która jest pełnią (pozorną, ale pełnią) wzbraniającą się przed przyjęciem bogactwa Chrystusa. Taki bogacz jest przy wiązany do swego bogactwa jak dziecko do zabawki, jak Narcyz da swego zwierciadła. Nazbierał tyle i tyle ma, że zapomniał o przestrodze tych, co wciąż przychodzą „z tamtej strony” z przesłaniem od Abrahama i mówią: „uważaj, bo jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie” (El 12, 20).

Pan jest dla nas, s. 458

Biskup Wacław Świerzawski na XXV niedzielę zwykłą roku C o dzieciach

Chcialbym, żebyśmy się odtąd rozumieli bez wielu słów. Żeby to zawsze było w podtekście, gdy tu będziecie przychodzić. Niech te dzieci, które są skarbem waszym i naszym, wzrastają w dobrej atmosferze, W tym kościele będą we właściwym czasie” (1 Tm 2, 6) zbliżać się krok po kroku do Chrystusa, który ma się stać dla nich wszystkim, W domu, w kościele domowym”, niech się uczą prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością” (1 Tm 2, 2). A módlmy się wszyscy, by Pan, który kiedyś powie do każdego z nas: „Zdaj sprawę z twego zarządu” (Lk 16, 2), wspomógł nas w tym codziennym trudzie. To jest Jego dzieło. Bez Niego nie przybliżymy Go naszym dzieciom,

Dlatego powie wam dzisiaj, rodzice, to, co mówi wam samym od dziecka:,,Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy: To jest bowiem Ciało moje, które za was będzie wydane”.

Biskup Wacław Świerzawski na święto Podwyższenia Krzyża Świętego o krzyżu

„Kto Ciebie, Boże, raz pojąć może, ten nic nie pragnie, ni szuka” pisze ksiądz Antoniewicz w tej znanej pieśni, a jako poprzednik tego zdania umieszcza owe znane i bliskie nam słowa: „W krzyżu cierpienie, w krzyżu zbawienie, w krzyżu miłości nauka”. A ta nauka polega na tym, że poznając krzyż, poznajemy Boga. Człowiek, który ma i chleb, i wo de, i jest nasycony po ziemsku jak nam pokazują ludzie żyjący tylko konsumpcją, tylko zagarnianiem ku sobie dusi się w tym co ma. Nie chcę przez to powiedzieć, że człowiek nie powinien mieć rzeczy podsta wowych do życia, ale kiedy ma wszystko, a nie ma Boga to nie ma nic. A jeśli ma bardzo mało i ma Boga to ma już wszystko. To nasze ,,bardzo mało” jest właśnie krzyżem, który jeśli jest niesiony z Chrystusem, staje się,,naszym wszystkim”, to znaczy prowadzi do zba wienia z ziemi niewoli do ziemi wolności.

Jak to dobrze mieć krzyż! Nie krzyż zasługi, ale krzyż Chrystusa, którego wizerunek jest w każdym kościele, w każdym naszym domu, który nosimy na piersi i który jest w nas. To on przybliża nam miłość Boga i mówi nam prawdę o nas samych. Dobrze jest mieszkać w cieniu krzyża, to znaczy pamiętać stale o tym, co Chrystus dla nas dokonał na krzyżu:,,Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy” jak nam przypomniał dzisiaj refren psalmu. Zamieszkać to znaczy być tam tak jak w domu, dobrym, ciepłym domu, swoim domu, gdzie są bliscy. I wciąż wracać do tego wizerunku, i uklęknąć, i odejść w pokoju.mierci sa bardzo szczęśliwi, bo są wtedy tak blisko samego Chrystusa, Co za wielkie szczęście! I chyba ci, którzy to potrafią, w momencie który w mroku śmierci już ukazuje światło zmartwychwstania. Ojcowie Kościoła mówili, że to tchnienie, które Jezus oddał umierając, było już pierwszym tchnieniem Ducha Świętego zmartwychwstałego Pana. To jest wolność. To jest dojście do tej Ojczyzny, do której my wszyscy podąża my płacąc tak wielki haracz trwogi, lęku, bólu, cierpienia na tym łez padole.

Pan jest dla nas, s. 683

Biskup Wacław Świerzawski na XXIV niedzielę zwykłą roku C o wakacjach

Spróbowaliśmy i my praktykowania naszego chrześcijaństwa właśnie poza rytmem tej zwykłej, mieszczańskiej, każdodziennej naszej pracy. Widzieliśmy, że może łatwiej jest się modlić czy nawet przystąpić do spowiedzi i Komunii świętej właśnie podczas wakacji. A może odwrotnie. Może widzieliśmy, że łatwiej nam uczestniczyć we mszy świętej gdzie indziej niż tu, może mieliśmy chwile dotknięcia Boga w ciszy i skupieniu, na łonie przyrody czy nad brzegami wielkich wód. A może straciliśmy to, cośmy mieli. Chyba są tu też i tacy, którzy mieli doświadczenie grzechu. Bo czas wolny służy też i temu, anonimowość wielkich miast, oddalenie od własnego środowiska, od opinii publicznej stwarza warunki, które pomagają kusicielowi, aby nas odciągał od dobra i prawdziwej drogi. Właśnie to ostatnie tak bardzo nam przypomina dzisiejsza liturgia. Wszystkie czytania mówią o możliwości zdrady, odejścia, o grzechu, o zdradzie Boga i o powrocie. Mówi nam o tym i zachęca do pokuty nasz biskup, który pragnie nawet pieszo iść w przyszłą niedzielę do sanktuarium Krzyża świętego w Mogile, tak jak to bywało od wieków. Kto wie, czy nie jest to ta właśnie cecha Polaków, o której mówi się na Zachodzie, wychwalając polski katolicyzm. Chyba grzeszą Polacy jak inni, ale mają jeszcze na tyle pokory, ducha pokuty, żeby pokutować za swe grzechy. A tam już nawet tej pokory nie ma i duch pokuty zaginął.

Pan jest z nami

Biskup Wacław Świerzawski na XXIII niedzielę zwykłą roku C o sensie

Tak więc pytanie istotne dotyczy zawsze sensu. Każdy młody człowiek zaczyna świadome życie od tego pytania. Jaki jest sens życia? Jaki jest sens istnienia? Jaka jest motywacja wyrzeczeń? Tak pytali wszyscy ludzie, od początku, tak pyta każdy myślący człowiek dzisiaj. Nie da się przed człowiekiem zamazać horyzontu, ku któremu pcha go metafizyczny niepokój przekraczający wymiary doczesne. Wystarczy przeżyć jedną śmierć swoich bliskich, by pytania odżyły i uderzyły w nas z całą mocą.

I aby stały się początkiem poszukiwań we właściwym kierunku. Słyszeliśmy dzisiaj: Obracasz w proch człowieka i mówisz: ‚Wracajcie, synowie ludzcy’. Bo tysiąc lat w Twoich oczach jest jak wczorajszy dzień, który minął, albo straż nocna. Porywasz ich, stają się niby sen poranny, jak trawa, która rośnie: rankiem zielona i kwitnąca, wieczorem więdnie i usycha. Naucz nas liczyć dni nasze, byśmy zdobyli mądrość serca” (psalm responsoryjny). Liczenie dni naszych uczy nas mądrości serca. Uczy nas liczyć się z Panem życia i śmierci i z Jego wolą wyrażoną w przykazaniach i natchnieniach Ducha Bożego. Tylko w ten sposób ścieżki mieszkańców ziemi – jak nam przypomniał dzisiaj Mędrzec Pański- stają się proste” (Mdr 9, 18). Bez wojen i bez bitew bez zagrożeń i lęków. Ale wsłuchajmy się w słowa Mędrca: Któż z ludzi rozezna zamysl Boży albo któż pojmie wolę Pana? Mozolnie odkrywamy rzeczy tej ziemi, z trudem znajdujemy, co mamy pod ręką. a któż wyśledzi to, co jest na niebie? Któż poznał Twój zamysł, gdybyś nie dał Mądrości, nie zesłał z wysoka Świętego Ducha swego?” (Mdr 9, 13. 16-17).

Pan jest dla nas, s. 436

Biskup Wacław Świerzawski na XXII niedzielę zwykłą roku C o prawdzie

Chrystus Pan przyszedł na ten świat zasadniczo właśnie po to, by ludziom powiedzieć prawdę o nich samych. I co więcej: przyszedł, by założyć tutaj na ziemi królestwo Prawdy, w którym ludzie wzrastaliby do miary tego, czym być powinni. Założył je, wyposażył we wszystko, co potrzebne dla jego rozwoju i poprzez nieustanne kierowanie do ludzi orędzia wzywa ich, by wchodzili w to nowe królestwo, które już wśród doczesnych warunków realizuje prawdę o człowieku.

Pan jest z nami, s. 364

Biskup Wacław Świerzawski na XXI niedzielę zwykłą roku C o sądzie tu i teraz

Proszę sobie uświadomić jedną rzecz: trzeba przeczytać ten dzisiejszy wyjątek z Ewangelii, który streszcza mowę Chrystusa o sądzie ostatecznym, nie w wymiarze futurologicznym, przyszłościowym że to ,,kiedyś” będzie – ale w wymiarze teraźniejszym. Myślę, że jeden z największych błędów, jakie popełniają chrześcijanie, to przełożenie punktu ciężkości gdzieś poza granice horyzontu, a przeoczenie faktu, że to wszystko już jest!

,,Oto Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20). Przeczytajmy sobie dzisiejszą Ewangelię w tym kontekście. Sąd nie będzie, sąd jest. Zamknijcie tak w tej chwili oczy przez moment i pomyślcie: jeśli tu jest Chrystus wśród nas, czy On nas w tej chwili nie sądzi? Czy On nie wie, co w nas jest? Nie potrzeba czekać na koniec świata albo katastrofę naszego życia. Trzeba w tym momencie popatrzeć Mu w oczy i powiedzieć: Ty wiesz. I dlatego ja przycho dząc do Ciebie dzisiaj chciałbym to, co we mnie jest, tak zmienić, jak bym stał wobec Ciebie na sądzie. Na sądzie Boskim.

Pan jest dla nas, s. 420

Biskup Wacław Świerzawski na Uroczystość Wniebowzięcia NMP o kresie dziejów ludzkości

Oto kres dziejów ludzkości. Można czytać dzieje – i tak najczęściej czynimy – od początku, z dołu. Ale wtedy cała reszta jest zamknięta na siedem pieczęci Boga. Na samym początku jest też wizja podobna do Janowej, wizja protoewangelii z Księgi Rodzaju. Bóg mówi do węża, który skusił i uwiódł pierwszą niewiaste, Ewę: ,,Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy twoje potomstwo a jej: ono zmiażdży ci głowe” (Rdz 3, 15). Kto czyta dzieje ludzkości chronologicznie od początku do końca, dostrzega wciąż- bo taka jest cała historia ludzkości – nieustanne napięcie między życiem i śmiercią, między światłem i ciemnością, między dobrem i złem, dniem i nocą, cierpieniem i radością. Ale od momentu, kiedy Maryi, nowej Ewie (jak Ją nazywa Tradycja) nie wąż, ale Anioł Pański zwiastował i przyjęła zwiastowanie, i ,,poczęła z Ducha Świętego”, i porodziła Boga-Człowieka owe napięcia dalej są, lecz je nazywamy, my uczniowie Chrystusa, inaczej. Mówimy: krzyż i zmartwychwstanie.

Pan jest dla nas, s. 659

Biskup Wacław Świerzawski na XX niedzielę zwykłą roku C o grzechu i niepokoju

I oto znowu następuje odkrycie.q Jak Bóg jest źródłem naszego pokoju, tak odwrócenie się od Niego jest źródłem niepokoju, nieładu i zamętu. Szukanie prawdy człowieczej swojej prawdy poza Bogiem prowadzi do grzechu, który najpierw jest opozycją wobec Boga, za chwilę odcięciem się od Boga, ostatecznie życiem bez Boga. Jak gdy się utnie dopływ prądu, nie ma światła, tak tu nie ma wpływu Jego życiodajnej miłości na kształt naszego człowieczeństwa. Możemy sobie wyobrazić, czego to prowadzi, patrząc na skarlałą przyrodę oddzieloną od słońca ciemnymi chmurami smogu. Człowiek też karleje, gdy pozbawi się,,ognia. który Chrystus przyszedł rzucić na ziemię i bardzo pragnie, żeby pło nal” (por. Ek 12, 49) w ludziach. Jeśli nie płonie w ludziach ogień Boży. płonie w nich ogień żądz i namiętności. Nie trzeba tu wielkich poszuki wań, wystarczy wyjść za próg własnego domu, i to nie tylko w nocy a może nawet w tym domu pozostać.