W Wielkim Poście, w tym czasie refleksji, rekolekcji, pokuty, nawrócenia jeszcze raz mówimy o konieczności przemiany życia. Jeszcze raz mówimy, że sensem ludzkiego życia jest to, co się dokonało w Wielki Piątek i w Niedzielę Wielkanocną: Jezus umarł za grzechy i zmartwychwstał, abyśmy my umarli dla grzechu i przemienili się w ludzi przebóstwionych.
Żeby nie było niedomówień, tegoroczna wielkopostna liturgia przypomina nam przez następne niedziele, i to w całej ostrości, że mimo zwycięstwa nad kusicielem i przebóstwienia, co dokonało się podczas chrztu, trwa w nas zarzewie grzechu, możliwość upadku. To już nie tylko brak owoców na drzewie figowym: to zdrada syna marnotrawnego (czwarta niedziela) i jawnogrzesznicy (piąta niedziela Wielkiego Postu). Ale to również wielkie nawrócenie ich obojga! Oto Ojciec znowu – zaw sze czeka na powrót tego który pobłądził, a Chrystus pochyla się do stóp kobiety cudzołożnej i mówi: ,,od tej chwili już nie grzesz” (J 8, 11).
Oto wielka lekcja Wielkiego Postu! Jesteśmy na progu tej szkoły, w pierwszej niedzieli. Nadejdą druga, trzecia, czwarta, piąta. Będziemy wnikliwie wsłuchiwać się w teksty liturgiczne każdej z nich, będziemy wiązać pozostałe wątki, których dzisiaj nie poruszam. Bo wszystkiego nie da się ująć w jednym krótkim rozważaniu. Ale liturgia ma nam wie le do powiedzenia. A na koniec przemówi do nas słowem krzyża i mocą zmartwychwstania. Językiem wciąż nowym i świeżym, i szokującym a przecież znanym nam od dziecka i przypominanym każdego roku.
Co to znaczy widzieć, co czyni Bóg? Widzieć to wierzyć bo wierzyć to przypatrywać się dziełom Boga i po nich poznawać, kim On jest. Wierzyć to oglądać dzieła Boga i wierzyć już nie tylko tym dziełom, ale Jemu samemu. Przez swe przypowieści przypomniał nam dziś Chrystus, że wiara czyni człowieka dobrym, nie sam człowiek. Bo wiara czyni widzącymi jego oczy, a wtedy umiłowanie tego co widzi kogo widzi przemienia Jego serce.
Powiem jeszcze jedną rzecz niesłychanie ważną. Ksiądz jest przepraszam za wyrażenie zawodowcem w mówieniu, ksiądz ma pewne doświadczenie. Ale ksiądz ma zwykle przed sobą parę setek ludzi, z których każdy chce, żeby do niego powiedzial. Ma prawo. Ale ja wam powiem: jeśli chcesz, by ksiądz do ciebie powiedział, to do indywidualnego człowieka ksiądz mówi w konfesjonale. Proszę pomyśleć, co to znaczy słuchanie słowa Bożego w konfesjonale! Ksiądz naucza nie tylko z ambony, ksiądz naucza w cztery oczy. Proszę przyjść i po wiedzieć: proszę księdza, chodzę do kościoła, ale do Komunii nie chodzę, jestem wierzący, ale niepraktykujący. Przyjść do księdza i powie dzieć mu: niech mi ksiądz poradzi – a ksiądz wtedy powie. Każdemu inaczej, bo każdy ma inne klopoty i inne trudności. Więc trzeba przyjść. To też jest słuchanie słowa.Wreszcie pomagać sobie samemu przez czytanie.
Sumując te słowa Jezusa z przekazu św. Łukasza musimy powiedzieć, że ukazuje tutaj Chrystus ludzkie życie w perspektywie całościowej. Tak trzeba życie ludzkie widzieć! Nie tylko w zamkniętym układzie tego co skończone i przemijające – to jest bardzo mała część życia, którym żyje człowiek. Trzeba widzieć wszystko, a przede wszystkim życie, które jest po śmierci, które nadaje sens temu co jest tu, w odcinku przemijającym i czasowym.
To widzenie i tylko to widzenie pokonuje dystres małych klęsk, porażek, lęków, niepokojów! Tak jak łańcuch, który laczy ogniwo z ogniwem: jeśli nie zawiśnie na rzeczywistym haku, który wbity jest mocno i trzyma pierwsze ogniwo lańcucha, nic z tego nie będzie, choćby się wszystko łączyło. To tak, jak (ktoś powiedział) łańcuch przyczyn wiszący na wymalowanym haku niebytu. Wtedy jeśli nawet wszystko się udaje, wszystko jest zagrożone. A wszystko rzeczywiście się udaje, choć by ogniwo z ogniwem jeszcze złączone nie było, kiedy hak jest mocno wbity i daje gwarancję, że lączenie ogniw ma sens. I w tym wymiarze klęska może zmienić się w zwycięstwo. Pamiętamy słowa Chrystusa, który powiedzial: ,,Cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat zyskał, a na duszy swojej szkodę poniós!?” (por. Mt 16, 26). Byli w historii lu dzie, którzy chcieli zyskać cały świat – już ich nie ma. Czytamy żywoty Cezarów i uśmiechamy się, jakbyśmy czytali bajki.
W kształcie indywidualnym chrześcijaństwo to my i nasza mniejsza lub większa odpowiedzialność za jego w nas samowychowanie, za jego wewnętrzny postęp, za jego apostolski dynamizm. Chrześcijaństwo każdego z nas to urzeczywistnianie jednostkowe Norwida użyjmy terminu transfiguracji zbiorowej Kościola. Są ludzie, którzy krytykują Kościół, nie zdając sobie sprawy, że równocześnie siebie krytykują. Kościół to nie ,,oni”, Kościół to ,,my”.
Pytamy często, jak żyć po chrześcijańsku, co znaczy urzeczywistniac Ewangelię dzis, tu i teraz, w schyłlkowej dekadzie drugiego tysiąclecia, w coraz mniej pojmowanych przez nas warunkach życia i w warunkach, które coraz bardziej uniemożliwiają rozsądne kształtowanie przez nas, ludzi mało lub nic nie znaczących, swego losu. Czę sto takie refleksje rzucają smugę cienia na nasze życie, napawają pesy beznadziejnością. A także są przyczyną marazmu czy acedii, o znaczy gnusności czy jak mówi polski archaiczny wyraz ,,czczycy”, która jest śmiertelnym zagrożeniem, zwłaszcza dla ludzi odpowiedzialnych za formację i wychowanie innych. Pozbawia bowiem ta postawa oryginalnych i nowatorskich inicjatyw. W wymiarze chrześcijańskim apostolskiego dynamizmu. (…)
Dzisiaj Łukasz Ewangelista przedstawia nam podobny problem, a Chrystus daje nam adekwatną do problemu odpowiedź. Zaczyna się to od opisu, od ukazania płuczących sieci rybaków, którzy łowiąc przez całą noc nic nie ułowili. Chrystus zachęca do powtórzenia działań. Przedkłada nową motywację, nakazuje: ,,Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów” (Ek 5, 4). (…) Jakie to proste! Słyszycie, co za głębia w prostocie: ,,Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi” (śpiew przed Ewangelią)? Pójdźcie za Mną! Nie róbcie się rybakami ludzi, bo jeśli nie pójdziecie za Mną, nic nie ułowicie! Treść życia, łowienie ryb, musi być związana, organicznie scalona z precedensem, tak w jednostkach, jak i w społeczeń stwach. I sprawdza się wtedy w owocach.
Na zakończenie okresu kolędowego prezentuję najsłynniejszą kolędę katolickiego świata w wykonaniu słowackiego zespołu Kandráčovci, którego inna pieśń robi furorę na moim drugim blogu.
Ale nie udało się Go strącić z góry (Lk 4, 30). To właśnie ukryżowana miłość jest zwycięska! „Milość cierpliwa, łaskawa, (która) nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego, nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz wspólweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Milość nigdy nie ustaje” (1 Kor 13, 4-8).
W 2018 roku odszedł od nas Oliver Dragojević, świetny wykonawca i przyjaciel słoweńskich scen. W swoim dorobku ma również koncert bożonarodzeniowy z Orkiestrą Symfoniczną RTV Slovenia, gdzie z gośćmi Klapą Dišpet i Bracier przeplatał tradycyjne bożonarodzeniowe melodie z dalmatyńskim temperamentem. W tym samym czasie zaprezentował też swoje największe przeboje. Unikalny program zaznacza zarówno jego, jak i świąteczną wielkość, wyjątkowość i niezmienność kreatywności.
Co jest duchem i życiem człowieka? Co wypełnia ten glód najistotniejszy? Co niweluje te paradoksy, rozwiązuje antynomie? To, co glosi Jezus Chrystus: ,,ubogim dobrą nowinę, więźniom wolność, niewidomym przejrzenie”. A samotnym pełnię. Pamiętacie, jak Jan Paweł II w Warszawie na Placu Zwycięstwa powiedział: ,,Nie ma prawdy człowieka bez Chrystusa”. Powiedzmy: jedynym lekarstwem na samotność człowieka jest Jezus Chrystus.