W cyklu rekwialnym prezentuję nie tylko całe Msze żałobne, ale też krótsze utwory, będące fragmentami tej Mszy. Zespół I Muvrini wykonuje tradycyjną muzykę korsykańską, tak świecką po korsykańsku, jak religijną po łacinie. Ta ostatnia jest sui generis ludową interpretacją chorału gregoriańskiego. Z chorałem korsykańskim zetknąłem się po raz pierwszy na festiwalu „Pieśń naszych korzeni” w 2000 roku. Od tego czasu jest to jeden z oich ulubionych stylów muzycznych.
Requiem Giuseppe Verdiego
Gdy w poprzednich latach udostępniałem różne utwory rekwialne zwrócono mi uwagę, że powinienem umieścić tam też Requiem Giuseppe Verdiego. Dlatego teraz uzupełniam ten brak. Giuseppe Verdi (1813-1901) skomponował nie tylko kilkadziesiąt oper, które przyniosły mu nieprzemijającą sławę, ale też kwartety smyczkowe, pieśni i właśnie Requiem, które jest jedną z kilku najsłynniejszych Mszy żałobnych w dziejach światowej muzyki.
Requiem Gabriela Faurégo
Z tym utworem zetknąłem się w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia na koncercie Filharmonii Rybnickiej pod dyrekcją Jerzego Maksymiuka. Kierownictwo filharmonii zaproponowało dyrygentowi Requiem Mozarta, ale ten odmówił, stwierdziwszy, że nigdy nie dyryguje tego utworu i w zamian zaproponował Faurégo. Gabriel Fauré (1845-1942) to kompozytorr francuski znany z form kameralnych z jednej strony, a chóralnych z drugiej. Obecnie najbardziej znanym jego utworem jest właśnie Requiem. Jest to też jedna z kilku najbardziej znanych Mszy żałobnych w całej muzyce światowej.
Biskup Wacław Świerzawski na Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych o zmartwychwstaniu

Kto na tym świecie, w tym życiu dołączył się do drogi Chrystusowej, drogi krzyżowej, kto z Nim upadal i wstawal, kto doświadczył biczowania i wtłoczenia korony cierniowej, kogo odarto z szat i ze slawy, kogo przybito, kto umarl ten z Nim zmartwychwstal. Z Nim umarł i z Nim zmartwychwstał. Nie powiedziałem: zmartwychwstanie, tylko powiedziałem: zmartwychwstał, z pełną świadomością, bo to się w nas dokonuje w czasie chrztu, kiedy zrywamy z grzechem, aby za szczepiło się w nas Jego życie, aby nas wewnętrznie przemienilo i wprowadziło do domu Ojca.
Próbujemy i nadal będziemy się starać, na ile potrafimy, żyć obyczajami nieba na tej ziemi. To są wielkie alowa. Zdajemy sobie sprawę, że nasze siły nie mogą temu sprostać. Dlatego zawsze po slowach pochylamy się ku oltarzowi, aby stamtąd przyjąć moc Boga samego w Komunii świętej. Przyjmujemy-Jego Ciało, byśmy potrafili żyć Słowem, które się staje Cialem na oltarzu i w nas.
Pan jest dla nas, s. 725
Biskup Wacław Świerzawski na XXXI niedzielę zwykłą roku C o grzechu i miłosierdziu

Powiedzmy sobie wyraźnie: jest w nas grzech. Łatwo jest mówić innym: jesteście grzesznikami. O ile trudniej powiedzieć sobie: „jestem człowiekiem grzesznym”. To wymaga pokory. Ale wszyscy to sobie powiedzmy, robiąc ten pocmentarny rachunek sumienia. I zobacz my jeśli stoimy ciągle jeszcze z daleka ile jest w nas pożą dliwości ciała, oczu i pychy tego życia”. A przecież uczy nas dzisiaj Mądrość Przedwieczna: Panie, świat cały przed Tobą jak ziarnko na szali, kropla rosy porannej, co spadła na ziemię. Jakżeby coś trwać mo gło, gdybyś Ty nie powołał do bytu? Jak by się zachowało, czego byś nie wezwał?” (Mdr 11, 22. 25). Dni człowieka są jak trawa powtarzaliśmy w Swięto Umarłych – kwitnie- jak kwiat na polu. Wystarczy, że wiatr go muśnie, już znika i wszelki ślad po nim ginie” (Ps 103, 15-16.)
Pycha jest przeciwieństwem tego ubóstwa, o którym w dzień Wszystkich Świętych przypomniał nam Chrystus w Ewangelii, kładąc je jako motto swojego Kazania: ,,Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie” (Mt 5, 3). Jeśli jest wciąż dystans między Nim a nami, zobaczmy, jak bardzo uwarunkowane to jest naszą pychą. Zbadajmy swoją postawę wobec najbliższych, w rodzinie, w miejscu pracy, wobec innych ludzi. Jak zaborczo bronię mojego małego pólka, jak chcę być niezależny i autonomiczny, jak często mieszam pojęcie wolności właśnie z pychą i egoizmem!
Ale zbadajmy również swą postawę wobec Boskiego miłosierdzia. Stanąć przed Bogiem z pokorą to nie tylko uznać swoją grzeszność, lecz przyjąć Jego przebaczenie i moc, która leczy to co śmiertelne. Padły dzisiaj w tych czytaniach wspaniałe słowa, które właśnie po tym, co powiedziałem, trzeba powiedzieć również: Nad wszystkim masz litość, bo wszystko w Twej mocy, i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawrócili. Nieznacznie karzesz upadających i strofujesz przypominając, w czym grzeszą, by wyzbywszy się złości, w Ciebie, Panie, (jeszcze bardziej) uwierzyli” (Mar 11, 23; 12, 2). Taki jest Bóg!
Biskup Wacław Świerzawski na XXX niedzielę zwykłą roku C o dwóch rodzajach wiary w Boga

Ludzie wszystkich wieków powtarzają znane, klasyczne sformułowanie świętego Augustyna: Deum et animam scire cupio. Pragnę poznać tajemnicę Boga i tajemnicę człowieka, tajemnicę swojej własnej duszy: Kim jest Bóg, kim jestem ja.
Nie przeoczmy kolejności: najpierw poznać Boga a potem człowieka. My dziś odwróciliśmy porządek: najpierw poznajemy człowieka, a potem myślimy, że nastąpi moment, kiedy poznamy Boga. Średniowieczny teocentryzm zastąpiono, niekiedy nawet w teologii, antropo centryzmem. Ale czasem ta chronologia zawodzi. I wtedy widzimy bezradność, często całkowitą, wszelkich filozoficznych antropologii a tym samym naszą wobec największej tajemnicy, jaką jest wciąż dla nas Bóg pomimo objawienia Jezusa Chrystusa.
I dlatego nie dziwmy się, że dla jednych Bóg jest Bogiem bliskim, dla drugich (może jesteście tutaj w tym kościele w tej chwili) dalekim i nieosiągalnym. Dla jednych jest Bogiem żywym rozeznanym w zmar twychwstałym Jezusie Chrystusie, dla drugich straszliwym Jehową, albo Absolutem poszukiwanym przez filozofów. Dla jednych Bóg to Miłość, dla drugich surowy Prawodawca. A w konsekwencji taka koncepcja religii: dla jednych jest ona spotkaniem i przyjaźnią z Bogiem, dla drugich lękiem wobec nakazów i zakazów i wyborem między posłuszeństwem a nieposłuszeństwem. Z tego podziału wyrastają jakby dwie podstawowe postacie, dwie formy, dwa kształty wiary: wiara (nazwijmy ją) diastatyczna – wiara w Boga oddalonego, i wiara mistyczna – wiara w Boga bliskiego.
Pan jest dla nas, s. 491
Biskup Wacław Świerzawski na XXIX niedzielę zwykłą roku C o modlitwie

Modlitwa chrześcijańska to uległość wobec żywego i skutecznego słowa Boga! To ,,trwanie w tym, czego (to słowo) naucza” (por. 2 Tm 3, 14), to ,,uczenie się mądrości wiodącej ku zbawieniu” (por. 2 Tm 3, 15), aby chrześcijanin, ,,człowiek Boży, był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu” (2 Tm 3, 17). Bo oto jak słowa rzucane Bogu są bez tak pojętej modlitwy pustymi słowami, tak czyn bez modlitwy jest pustym czynem. ,,Jak długo Mojżesz trzymał ręce podniesione do góry, Izrael miał przewagę. Gdy zaś ręce opuszczał, miał przewage Amalekita” (Wj 17, 11). Spiewaliśmy przed chwilą: ,,Wznoszę swe oczy ku górom: skąd nadejść ma dla mnie pomoc? Pomoc moja od Pana, który stworzył niebo i ziemię” (psalm responsoryjny). Jakich czynów może dokonać chrześcijanin, gdy na modlitwie otrzymuje pomoc od Wszechmogącego?!
Biskup Wacław Świerzawski na XXVIII niedzielę zwykłą roku C o chrystocentryzmie

Można mówić, że takim skrótem wiary jest spojrzenie chrystocentryczne. Patrzymy na Chrystusa obecnego w Eucharystii i On jest wciąż nowym, potężnym motywem czy motorem naszej wiary, który nas pcha z kilometra, na jakim stoimy, ku naszemu ostatecznemu celowi, który przyczynia się do naszego duchowego wzrostu. Widoczny, tu przy oltarzu obraz Mojżesza klęczącego przed krzakiem gorejącym jest nawiąza niem do tej motywacji chrystocentrycznej czy eucharystocentrycznej Dzisiaj otrzymujemy z rąk Kościoła podobny obraz: wiara uzdrowionego cudzoziemca, którą opisuje św. Łukasz, otrzymuje swój dynamizm od spotkanego Chrystusa.
Wydarzenie jest proste Jezus przechodząc przez pogranicze Samarii i Galilei” (Łk 17, 11) w swojej pielgrzymce do Jerozolimy spotyka dziesięciu trędowatych. Zostają oczyszczeni, uzdrowieni przez dotknięcie obecności spotkanego Boga. Ale nie wyciągają ostatecznych konsekwecji z tego spotkania. Tylko jeden – jak powiada Łukasz – chwaląc Boga donośnym glosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu” (Lk 17, 15-16). Chrystus po wymówce – „Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu?” (Ek 17, 17), zwłaszcza te tamci byli prawowierni, a ten cudzoziemcem – dodaje: „Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła” (Łk 17, 19). W tym obrazie jest skondensowany ów schemat, ów skrót wiary przekazujący nam istotę tej rzeczywistości: następuje spotkanie Chrystusa i człowieka, który doświadcza oczyszczenia i dlatego dziękuje, a fundamentem oczyszczenia i dziękczynienia jest jego wiara.
Pan jest dla nas, s 474
Biskup Wacław Świerzawski na XXVII niedzielę zwykłą roku C o wychowaniu

Zdrowe zasady, o których mówi Paweł, przekazane i wciąż przekazywane przez Kościół, dzięki którym chrześcijanie dają świadectwo wierze w Jezusa Chrystusa, to moc miłości i trzeźwe myślenie. Przekazuje się ową moc miłości i trzeźwe myślenie poprzez proces wychowania w tym tak istotnym dla całego życia okresie formacji – „młodość życia jest rzeźbiarką, co wykuwa żywot cały” – w którym chyba najistotniejszą sprawą jest odpowiedzialne i pełne zaangażowania wzięcie przez ludzi młodych we własne ręce swego procesu wychowania. Jak to nie raz już powtarzaliśmy, chodzi więc o świadome przekształcenie wychowania w samowychowanie. Kto potrafi dokonać tej transpozycji, wszedł na dobrą drogę.
Na płaszczyźnie religijnej wyraża to postawa Apostołów. To oni, jak nam przypomina dzisiejsza Ewangelia, przychodzą do Jezusa i pro szą:,,(Panie), przymnóż nam wiary” (Łk 17, 5). Coraz większa dojrza łość wiary świadczy o tym, że człowiek przekroczył etap wychowania i zaczyna poddawać się pod tchnienie Ducha Świętego, który jest Mi strzem wewnętrznym. Że o to właśnie chodzi Jezusowi, którego proszą Apostołowie o przymnożenie wiary, widać wyraźnie z Jego wypowiedzi. Pan mówi:,,Gdybyście mieli wiarę jak ziarno gorczycy – wy sami, już nie wasz Nauczyciel! – powiedzielibyście tej morwie: ‚Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze’, a byłaby wam posłuszna” (Lk 17, 6).
Pan jest dla nas, s. 466
Biskup Wacław Świerzawski na październik o różańcu

Różaniec to dziwna modlitwa. Ktoś powiedział o nim: to wielka dystrakcja skierowana ku niebu. Doświadczamy tej trudności, kiedy nie potrafimy zsynchronizować odmawianych zdrowasiek z rozważaniem Ewangelii, uwagi którą chcemy skupić na słowach Pozdrowienia Anielskiego z wtopieniem jej w misteria życia Jezusa. Ma różaniec swój wątek najistotniejszy, ma swoje „dzisiaj”, w którym słychać głos Pana: istotą różańca jest odkrycie dynamiki paschalnej drogi Jezusa Chrystusa ukrytej w rytmie trzech cyklii tajemnic. Rozwija się ona od żłobka betlejemskiego i innych tajemnic radosnych poprzez drogę krzyża tajemnic bolesnych do drogi chwały w tajemnicach chwalebnych. Odkryć dynamikę tego rytmu (formuły są na drugim miejscu, w tle) i zachować wierność tej modlitwie z postawą gotowości do przyjęcia tego, czego Chrystus nas uczy -,,Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego”! (psalm re sponsoryjny) to doświadczyć, że z tej wierności Chrystusowi, z to warzyszenia Mu w Jego drodze rodzi się w nas miłość.
Różaniec to jakby psalmy Nowego Testamentu. Inny cykl stu pięćdziesięciu,, paciorków”, który daje nam przystęp do obecnego Chrystusa, do Jego słowa, do słowa trwającego na wieki” (por. śpiew przed Ewangelią). I do Jego miłości, z którą jednoczymy się w pełni, kiedy przyjmujemy Eucharystię. Niech ta modlitwa (psalm responsoryjny), którą przed chwilą wyśpiewaliśmy, sumuje nam ów nakaz Kościoła, aby brać różaniec do ręki:
Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu, wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia.
Stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem, radośnie śpiewajmy Mu pieśni.
Przyjdźcie, uwielbiajmy Go padając na twarze,
zegnijmy kolana przed Panem, który nas stworzył.
Albowiem On jest naszym Bogiem,
a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.
XXVILL