Biskup Wacław Świerzawski na Środę Popielcową o dojrzałym chrześcijaństwie

Dojrzałym chrześcijaninem jest nie ten, który wierzy w Boga z leku i strachu, nie ten, który tylko boi się Boga, ale ten, który kocha, bo rozumie głos krwi (Hbr 12, 24), głos miłości. To Słowo, które Bog dając swego Syna, dał nam i w Nim przekazał całe swoje orędzie. Dlatego klękamy, aby otrzymać na głowy popiół, symbol przemijania i znikomości. Żeby ukorzyć się, uwierzyć i nawrócić się, zbliżyć do Boga i dojść do Jego miłości. I pić z tego źródła miłości Bożej. I być przenikniętym miłością Boga wśród ludzi poza świątynią.

Biskup Wacław Świerzawski na VII niedzielę zwykłą roku A o miłości

Ale oto cud: przez swoją śmierć Chrystus zwycięża nienawiść! Wprowadza w świat tchnienie Ducha Świętego. Miłość, którą zostawia nam w eucharystycznym misterium sprawowanym każdego dnia, w eucharystycznym pokarmie Jego Ciała! I ta miłość staje się jedyną normą postępowania uczniów Chrystusa we wszystkich sytuacjach także zględem nieprzyjaciół. Ale praktycznie funkcjonuje w uczniach Chrystusa tylko wtedy, kiedy z ołtarza przechodzi do ich wnętrza i do końca zapełnia serce. Gdy nie pozostawia żadnej szczeliny, gdzie kryje się ciemność śmierci i nienawiści.

Pan jest dla nas, s. 303

Biskup Wacław Świerzawski na VI niedzielę zwykłą roku A o szczęściu

A więc szczęście to sam Bóg! ,,Błogosławieni szukający Boga” (refren psalmu responsoryjnego). Moi drodzy, nie przeoczcie tego, co w tej chwili powiem. Chcesz posiąść jeśli jej nie masz jeszcze – receptę na szczęście, zrealizować obietnicę nieosiągalną? Musisz zrozumieć, że to jest możliwe tylko wtedy, kiedy posiądziesz Boga! Tu każde słowo można komentować bardzo długo. Nie wystarczy wiedzieć, że Bóg jest. Nawet nie wystarczy Mu zawierzyć, choć to już początek realizacji. Ale trzeba posiąść Boga! Bo z Nim posiądziesz wszystko. ,,Niespokojne jest serce ludzkie wołał Augustyn, grzesznik nawrócony dopóki niespocznie w Bogu”. Pełnia pokoju jest w Nim. ,,Szczęśliwy człowiek, który ufa Tobie!” (Ps 84, 13).

Pan jest dla nas, s. 293

Biskup Wacław Świerzawski na IV niedzielę zwykłą roku A o szukaniu Boga

Oto jest problem: wielu z nas niesie w sobie niepełny obraz chrześcijaństwa. Najczęściej ma on dominantę moralistyczną: ludzie widzą religię jako zespół nakazów i zakazów. Druga wizja ma dominantę pobożnościową: dla wielu chrześcijaństwo łączy się z odsiadywaniem w kościele i z nudą, która dla nich jest z tym związana. Obie drogi sa nie tylko niepełne, ale często karykaturalne, i dotykają tylko naskórka prawdziwego chrześcijaństwa. Bo moralizowanie czy moralizm to cos innego niż moralność. Nawet Dekalog wzięty sam w sobie to jeszcze nie wszystko. A iluż ludzi spowiada się w konfesjonale tylko według Dziesięciu Przykazań! Podobnie jest z taką pobożnością, którą by można nazwać liturgizmem. Wielu widzi w tym, co się sprawuje w kościele, tylko piękne ceremonie, theatrum innego rodzaju niż świeckie, zespół tajemniczych, uroczystych obrzędów. Ale to co innego niż liturgia, której zresztą sprawowanie tu w kościele bez zwiąku z tym, co jest poza kościołem, z tym, jak się żyje jest też wypaczeniem. Kto tu na oltarzu nie składa razem z Chrystusem ofiary swojego życia, którym tam żyje, nie widzi całości. Reprezentuje karykaturę, może taką, jaką Magda (rozmówczyni autora przywołana na początku homilii- przypis rok Boży) z goryczą określiła hipokryzją. Sofoniasz Prorok tak mówił dzisiaj: ,,Szukajcie Pana, wszyscy pokorni ziemi, którzy pełnicie Jego nakazy” (So 2, 3). Trzeba nam to zdanie dobrze zapamiętać. Kiedy się mówi: moralność nie wystarcza, to nie chce się przez to powiedzieć, że moralność jest niepotrzebna, ale że moralność jest dopiero początkiem chrześcijaństwa. Dziesięć Przykazań, cnoty moralne, roztropność, sprawiedliwość, wstrzemięźliwość, męstwo to jest wszystko punkt wyjścia. Bo w tym zewnętrznym kształcie moralności jest treść: szukanie Pana. Tego Pana, który wydaje nakazy i zakazy; Tego, który jest, zanim powie.,,Szukajcie Pana wszyscy, którzy pełnicie Jego wolę”! Kto nie pełni Jego woli, kto nie spełnia nakazów i zakazów, ten Go nie znajdzie. Ale kto pełni i nie szuka Pana, kto za słowami i paragrafami, i normami nie znajdzie Pana, ten zostaje w połowie drogi. A gdy się zostaje w połowie drogi, to nasze chrześcijaństwo wygląda tak, jak te domy rozpoczęte i nie skończone, które niszczy później śnieg, deszcz, mróz i rozlatują się jak wszelkie inwestycje zaczęte i nie dokończone.

Biskup Wacław Świerzawski na III niedzielę zwykłą roku A o Królestwie Niebieskim

Przedstawiony nam dzisiaj przez Mateusza Jezus naucza i mówi: ,,Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie”. To określenie,,bliskie” wskazuje na ów hiatus, ów rozsiew istniejący pomiędzy dokonaniem zbawienia przez Chrystusa (jak gdyby w warstwie obiektywnej) a przyjęciem (jak gdyby w warstwie subiektywnej) lub nieprzyjęciem tego daru. ,,Wierzysz mówi Mickiewicz, że Bóg się zrodził w betlejemskim żłobie, lecz biada ci, jeżeli nie zrodził się w tobie”

Biskup Wacław Świerzawski na II niedzielę zwykłą roku A o mocy

Paweł dzisiaj w Liście do Koryntian pisze: ,,Ja, Pawel, z woll Bożej powołany na apostoła Jezusa Chrystusa, powołany do świętości wespół ze wszystkimi, którzy na każdym miejscu wzywają imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa, ich i naszego Pana. Łaska wam i pokój od Boga Ojca naszego i od Pana Jezusa Chrystusa” (1 Kor 1, 1-3). To już znaczy coś więcej. W tak niedawno wspomnianą i świętowaną tajemnicę Bożego Narodzenia, którą przeżyliśmy jedni całkiem po wierzchu po naskórku, a inni trochę głębiej, Słowo stało się ciałem – śpiewał nam dzisiaj kantor przed Ewangelią i zamieszkało między nami”. Wierzymy w to. Dwa tysiące lat temu w Boże Narodzenie, a w Eucharystii dzisiaj wszystkim, którzy Je przyjęli, dalo moc”. Wszystkim, którzy Je przyjęli, dało moc! Gdy ktoś ma moc, to drugi, będąc obok niego, do- świadcza tej mocy.

Biskup Wacław Świerzawski na Uroczystość Chrztu Pańskiego o trynitarnym doświadczeniu chrztu

Być ochrzczonym, dla pierwszych chrześcijan i dla nas, to otrzymać Ducha Świętego, który jest Duchem zmartwychwstałego Chrystusa. A to znowu znaczy: otrzymać Go od Jezusa, ale dlatego, że najpierw Duch Swięty przyprowadził neofitę, niedawnego poganina, do Tego, który z Ducha i mocą Ducha głosi słowo: do Jezusa. Duch prowadzi do Chrystusa i Duch Apostołów, by głosili Jego słowo. Duch w nich się zbliża do tych, którzy Go nie znają, i Duch świeci w umyśle pogan. I jednoczy tych, którzy nie wiedzą, z tymi, którzy wiedzą. Wszyscy w Duchu przychodzą do Chrystusa, który ukazuje im Ojca, objawia Trójcę Przenajświętszą jako Boga bliskiego i zbawiającego. Pada ciągle w naszej godzinie historii słowo ,,wyzwolenie” zamiennik ,,zbawienia”, którego wielu z nas nie rozumie. Jak często wielu z nas nie wie, z czego chce być wyzwolonym! Chrześcijańska droga idzie tędy.

Pan jest dla nas, s. 106 – 107

Krzysztof Kamil Baczyński – Ballada o trzech królach

Tajemnicę przesypując w sobie

jak w zamkniętej kadzi ziarno,

jechali trzej królowie

przez ziemię rudą i skwarną.

Wielbłąd kołysał jak maszt,

a piasek podobny do wody;

i myślał król: „Jestem młody,

a nie minął mnie wielki czas.

I zobaczę w purpurze rubinów

ogień, siły magiczny blask;

może stanę się mocniejszy od czynów

przez ten jeden, jedyny raz”.

Tygrys prężył siłę jak wąż,

mięśnie w puchu grały jak harfa.

Na tygrysie jechał drugi mąż,

siwą grzywę w zamyśleniu szarpał.

„Teraz – myślał – po latach tylu,

gdy zobaczę, jak płomienie cudu drżą,

moje czary skarbów mi uchylą,

moje wróżby nabiegną krwią.

Ziemia pełna jak złoty orzech,

pęknie na niej skorupy głaz,

usta jaskiń diamentowych otworzy

przez ten jeden, jedyny raz”.

Trzeci król na rybie

wielkiej jak wyspa jechał

przez stepy podobne szybie

błękitnej pod wiatru miechem.

Nucił: „Po latach stu

kwiat początku i końca ogień

w jedno koło związanych nut

gdy zobaczę, sam się stanę Bogiem.

W suche liście moich ciemnych ksiąg

spłynie mądrość odwiecznych gwiazd

i osiądzie w misie moich rąk

przez ten jeden, jedyny raz”.

A w pałacach na lądach zielonych,

co jak sukno wzburzonej fali,

mieli króle trzej błękitne dzwony,

w których serca swe na co dzień chowali.

A tak śpiesznie biegli, że w pośpiechu

wzięli tylko myśli pełne grzechu.

Więc uklękli trzej królowie zadziwieni,

jak trzy słupy złocistego pyłu,

nie widząc, że się serca trzy po ziemi

wlokły z nimi jak psy smutne z tyłu.

I spojrzeli nagle wszyscy trzej,

gdzie dzieciątko jak kropla światła,

i ujrzeli, jak w pękniętych zwierciadłach,

w sobie – czarny, huczący lej.

I poczuli nagle serca trzy,

co jak pięści stężały od żalu.

Więc już w wielkim pokoju wracali,

kołysani przez zwierzęta jak przez sny.

Wielbłąd z wolna huśtał jak maszt,

tygrys cicho jak morze mruczał,

ryba smugą powietrza szła.

I płynęło, i szumiało w nich jak ruczaj.

Powracali, pośpieszali z wysokości

trzej królowie nauczeni miłości.

(9 marca 1944 roku)